TOP 10 NAJLEPSZYCH KSIĄŻEK


Ostatnio pisałam o książkach, które najmniej mi się spodobały i najbardziej mnie rozczarowały. Dzisiaj przychodzę z postem o przeciwnej tematyce - będę tylko zachwalać i tonąć w uwielbieniu dla dziesięciu najlepszych powieści, jakie zdarzyło mi się przeczytać. Bardzo trudno było mi wybrać taką małą liczbę książek, a tym bardziej ułożyć je w kolejności od najmniej lubianej wśród ulubionych do najukochańszej. Na szczęście w ciągu całej swojej niedługiej ,,kariery czytelniczej" czytałam niezliczone ilości wspaniałych lektur, więc ciężko było mi wyłonić z nich te szczególne.


Książki, które wybrałam zapadły na długo w moją pamięć i na zawsze zapisały się w moim sercu. To te lektury, do których wracałam już kilkakrotnie i z chęcią będę robić to kolejny raz w przyszłości, ponieważ nie są w stanie mnie znudzić. Zaczynamy:



10. ,,Play” Javier Ruescas

Jedna z książek, których kontynuacji jeszcze nie czytałam, ale mogłabym zabić, aby ją dostać, gdybym znalazła ją gdzieś w pobliżu. Więcej pisałam już o tej powieści w osobnym poście – link – więc w skrócie powiem, o co biega.

Jest to książka bardzo młodzieżowa, można powiedzieć, że rodem wzięta z filmu Disneya. Opowiada o muzyce, karierze i marzeniach, a także o niebezpiecznych intrygach i tajemnicach, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Świetnie przedstawia zarówno zalety, jak i wady sławy i popularności. Jestem nią kompletnie oczarowana. Wzbudza we mnie sentymenty i przypomina czasy sprzed kilku lat, kiedy jako mała dziewczynka oglądałam seriale typu Hannah Montana i marzyłam o światowej karierze. Losy bohaterów Play są taką miłą odskocznią do tamtych chwil, kiedy przez moment mogę poczuć się jak młoda gwiazda rocka.






9. ,,Plaga samobójców”
Suzanne Young

Powieść, która wzbudzała we mnie mieszane uczucia i obawy. Z natury wolę sięgać po lektury optymistyczne, takie, które nauczą mnie kochać i doceniać życie, w których bohaterowie swoją pozytywną energią potrafią zarazić każdego czytelnika. Przykładem takiej książki, która napełnia radością, jest na przykład Prawie jak gwiazda rocka Matthew Quicka (cudowna powieść, swoją drogą).

Plaga Samobójców od początku wydawała mi się inna, widać to zresztą po samym tytule.  Obawiałam się ponurej, melancholijnej książki ze smętną fabułą i smutnymi bohaterami, ale na samym początku przekonała mnie okładka, która jest, moim zdaniem, przepięknie minimalistyczna i intrygująca. Wszystkie moje obawy okazały się bezpodstawne: akcja jest porywająca, bohaterowie niesamowicie wykreowani, a fabuła niezwykle porywająca. Nie należę do osób, które potrafią usiedzieć w jednym miejscu przez dłuższy czas, nawet z książką, ale w tym przypadku, nie mogłam się oderwać od Plagi Samobójców. Nie mogę się doczekać, kiedy uda mi się przeczytać kolejne tomy tej wspaniałej serii.


8. ,,Dziewczyna z pociągu”
Paula Hawkins

Thriller psychologiczny, który w ostatnim czasie otrzymał ogrom nieprzychylnych opinii, a po ukazaniu się filmowego zwiastuna, wydawało mi się, że było ich jeszcze więcej. Moja opinia może być w takim wypadku nieco kontrowersyjna, ponieważ będę w mniejszości, na której Dziewczyna z pociągu zrobiła wielkie wrażenie.

Nigdy wcześniej nie czytałam tego typu literatury, ale wiem już, że jest to coś, co idealnie wpisuje się w moje gusta. Wątek kryminalny, zagadka, bohaterka zmagająca się z problemami oraz to, co najbardziej mi się podobało – niepokój i napięcie, które towarzyszyły mi przez cały czas czytania tej książki. Nie bardzo rozumiem całą krytykę dotyczącą Dziewczyny z pociągu, jednak być może jest ona spowodowana wielką akcją promocyjną tej powieści, która nie koniecznie jej pomogła. Jak dla mnie, Paula Hawkins napisała wspaniały thriller, w który bardzo mocno się zaangażowałam, przeżywając dokładnie wszystkie wydarzenia i będąc w ogromnym szoku po rozwiązaniu zagadki.



7. ,,Wybacz mi, Leonardzie”
Matthew Quick

Matthew Quick jest jednym z moich ulubionych autorów zaraz obok Johna Greena. Czytałam wszystkie jego powieści młodzieżowe, a Wybacz mi, Leonardzie jest najlepszą z nich. Leonard Peacock jest do dzisiaj jednym z moich ulubionych bohaterów! Jest niesamowicie mądry, czasem nieco krytyczny i arogancki w stosunku do innych, ale nieźle doświadczony przez los. Często utożsamiam siebie z Leonardem i mam wrażenie, że w prawdziwym życiu bylibyśmy najlepszymi przyjaciółmi, z powodu niezwykłej zgodności charakterów.

Motywem, który przewija się we wszystkich powieściach Matthew Quicka są bohaterowie, którzy pomimo bardzo ciężkiego życia, mają siłę i odwagę napełniać innych radością. Z tej lektury wyniosłam wiele życiowych refleksji, nauczyła mnie ona marzyć i doceniać to, co mam. Z niecierpliwością czekam na kolejne powieści tego autora, które, jak mam nadzieję, wkrótce się ukarzą.


6. ,,Kochani, dlaczego się poddaliście?” Ava Dellaira


Książka, która ostatnio mnie zachwyciła i wywołała mnóstwo emocji. Niedawno pisałam już dużo o tej powieści – link - więc nie będę się rozpisywać. Powiem tylko, że żałuję, że powieść nie ma kontynuacji lub nie jest dłuższa, gdyż dałabym wiele by móc przez dłuższy czas przebywać w jej niezwykłym świecie.





5. ,,Papierowe Miasta” John Green

John Green jest dla mnie niezrównanym królem, jeśli chodzi o powieści młodzieżowe. Prawie wszystkie z nich, które czytałam, były obłędne (poza 19 razy Katherine), jednak Papierowe Miasta najbardziej zapadły mi w pamięci. W zasadzie nie potrafię tego uzasadnić, myślę, że to dzięki wątkowi poszukiwania i tajemnicy, który się w niej pojawia, a który ja uwielbiam we wszelkiej postaci. 

Margo Roth Spiegelman jest jedną z moich ulubionych bohaterek – brawurowa, odważna, nieustraszona. Wydaje mi się, że jest odpowiednikiem dziewczyny, którą sama chciałabym być, dlatego tak bardzo ją podziwiam. Rzeczą, którą uwielbiam w Johnie Greenie jest pobudzanie do życia niesamowitych bohaterów, którzy zawsze są bardzo realni i mają określony charakter.





4. ,,Intruz” Stephanie Meyer

Powieść autorki Zmierzchu, którą czytałam dosyć dawno temu i jedna z tych, od których rozpoczęła się moja przygoda z czytaniem. Właściwie, stało się to dzięki mojej mamie, do której ta książka należy, a ja podkradłam ją i całkowicie pokochałam.

Fabuła jest, moim zdaniem, niezwykle ciekawa, patrząc także na to, że została wydana dobrych kilka lat temu, kiedy taka tematyka książek nie była jeszcze aż tak znana i powszechna. Intruz opowiada o świecie, w którym kontrolę nad ludzkim ciałem przejmują dobre dusze. Stało się to, ponieważ ludzkość wyrządzała sobie wzajemnie zbyt wiele zła, więc postanowiono zasiedlić Ziemię niewidzialnymi duszami, wszczepianymi do ciał, które nie znają gniewu ani złości.

Książka jest genialna! Nie mogłam się oderwać, mimo że jest niezłym tomiszczem. Bardzo podobała mi się wewnętrzna walka człowieka z intruzem umieszczonych w jednym ciele, a także walka o przetrwanie i miłość. Wiem, że jest naprawdę wielu przeciwników Zmierzchu, ale Intruz to kompletnie inna historia, więc koniecznie musicie sięgnąć po tę książkę!




3. ,,Złodziejka Książek”
Markus Zusak

(Niefilmowa okładka jest boska!)
Być może znacie tę książkę lub oglądaliście ekranizację, ale dla mnie była to kompletna nowość, kiedy trafiłam na tę lekturę. Nie wiedziałam do końca, za co się zabieram, ale ta powieść idealnie trafiła w moje gusta. Uwielbiam klimat II wojny światowej i komunizmu, więc to był plus na starcie. Dodatkowo, niezwykle rzadko zdarza mi się czytać książki, których głównymi bohaterami są dzieci i okazało się to świetną sprawą, bo przez czas akcji utworu dojrzewamy razem z Liesel.

Jest to bardzo wzruszająca książka, pokazująca prawdziwe okrutne oblicze wojny i nietrwałości ludzkiego życia. Końcówkę Złodziejki Książek czytałam na przemian ze łzami w oczach, wypiekami na twarzy i zapartym tchem. Uwielbiam książki, które wywołują we mnie takie emocje.





2. ,,Kosogłos” Suzanne Collins

Wydaje mi się, że tej książki nie trzeba nikomu przedstawiać. Wszyscy dobrze znamy Igrzyska Śmierci Suzanne Collins, a ja wybrałam ostatnią cześć tej serii. Dlaczego? W Kosogłosie jest zawarte  wszystko, co lubię: intrygi, wojna, śmierć, straszliwe pułapki, wybór pomiędzy jedną dyktaturą a drugą, rebelia, miłość. Nie wydawało mi się możliwe to, żeby kolejne części Igrzysk podobały mi się bardziej niż pierwsza, ale Kosogłos przerósł moje oczekiwania.

Muszę przyznać, że jednym z moich ulubionych wątków było także zachowanie Peety w stosunku do Katniss po jego pobycie w Kapitolu. Do końca nie byłam pewna, kogo Igrająca z ogniem wybierze i jak zakończy się cała sprawa z buntem w Panem. Krótko mówiąc, nie wiem jak to możliwe, ale Kosogłos jest jeszcze lepszy niż dwie poprzednie tomy serii.




1. Seria ,,Harry Potter” J. K. Rowling

Jeśli Igrzysk Śmierci nie trzeba było Wam przedstawiać, teraz nie trzeba tego robić NA PEWNO, bo kto nie zna najsławniejszego czarodzieja w świecie magii? Mimo tego, że wszystkie poprzednio wymienione przeze mnie książki kocham całym sercem, Harry Potter jest dla mnie niekwestionowanym faworytem. Nie potrafię wyrazić tego, jak bardzo jestem zwariowana na punkcie tych książek i jak bardzo je uwielbiam. Szczerze, nie wyobrażam sobie, co by było, gdyby w głowie najwspanialszej Joanne Kate Rowling nie zrodził się pomysł na Chłopca, który przeżył, na Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać, na Mugoli, Zgredka, Severusa Snape’a, Albusa Dumbledore’a, Hermionę, Rona i cały ten cudowny cudowny cudowny świat, jaki zdołała wymyślić. W mojej opinii trzeba być prawdziwym geniuszem, żeby wykreować tak kompletną, niesamowitą historię, jaką skrywa siedmiotomowa seria o Harrym Potterze. Kłaniam się nisko przed J. K. Rowling, która była matką mojego czytelniczego dzieciństwa. Chociaż chyba nadal jestem dzieckiem i zawsze nim będę, bylebym tylko mogła żyć w świecie Harry’ego Pottera.


Cóż, wyszło tego sporo. Mam nadzieję, że post Was nie znudził. Napiszcie, które z wymienionych przeze mnie lektur mieliście okazję czytać i jakie są Wasze ulubione książki. :)


____________________________
FACEBOOK: Books of Souls
INSTAGRAM: books.of.souls




Share:

8 komentarze

  1. Wszystkie książki kojarzę. HP aktualnie nadrabiam, a Intruza uważam za najlepszą książkę tej autorki. Igrzyska też mi się podobały.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łap nominację http://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/2016/05/liebster-blog-award-9-10.html :D

      Usuń
  2. HP to moje czytelnicze dzieciństwo <3
    Z reszty pozycji czytałam tylko Papierowe miasta, były okej, ale jak dla mnie nic więcej.
    Złodziejka książek i Dziewczyna z pociągu czekają na półce, a Plagę samobójców i Wybacz mi Leonardzie mogę w każdej chwili pożyczyć od koleżanek :D
    Pozdrawiam! ;)

    https://m.facebook.com/profile.php?id=1708621449408955

    OdpowiedzUsuń
  3. Większość czytałam, ale bardzo ciekawi mnie "Plaga Samobójców"... Słyszę same pozytywne opinie i wręcz nie mogę się doczekać, aż ją przeczytam! Chociaż na razie mam masę książek do przeczytania na półkach... :')
    Pozdrawiam!
    Zaczytana Iadala

    OdpowiedzUsuń
  4. moja ulubiona? oczywiście, że Harry Potter. piątka!
    pozdrawiam :)
    wyznaniacztadloholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. "Harry Potter" również u mnie jest numerem jeden :) Reszty nie czytałam.

    ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Popieram Harrego Pottera oczywiście, na tej książce chyba każdy książkoholik się wychował. :) I zgadzam się całkowicie z zamieszczeniem tutaj "Złodziejki książek". Jest naprawdę wyjątkowym tytułem.
    Natomiast "Papierowe miasta" nie wywarły na mnie już takiego wrażenia. Była to dla mnie raczej przeciętna lektura. Dużo bardziej podobała mi się książka "Gwiazd naszych wina", wywołała po prostu u mnie więcej emocji.


    Pozdrawiam z:
    www.bookprisoner.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń