,,Czerwień rubinu'' Kerstin Gier - RECENZJA #12




Tytuł: Czerwień rubinu
 Tytuł oryginalny: Rubinrot
 Seria: Trylogia czasu
 Autor: Kerstin Gier
 Rok wydania: 2009
 Polskie wydanie: 2011
 Wydawnictwo: Egmont
 Liczba stron: 341
 Moja ocena: 8/10


Od wielu wieków członkowie rodów Montrose i de Villers są obdarzeni tajemniczym darem: umiejętnością podróżowania w czasie. Nie każdy zostaje podróżnikiem: dokładniej mówiąc, zaledwie dwanaście osób posiada wyjątkowy gen, pozwalający na przenoszenie się do odległych epok i odwiedzanie nieznanych miejsc.

 Szesnastoletnia Gwendolyn należy do wielopokoleniowego rodu Montrose. Jej kuzynka Charlotta jest od dziecka przygotowywana do roli podróżniczki w czasie, ponieważ data jej urodzenia jest umieszczona w Przepowiedni.  Kiedy Gwendolyn dowiaduje się, że to ona, a nie Charlotta, odziedziczyła ten nadzwyczajny dar, wszystko się zmienia. Dotychczas jej życie wyglądało zwyczajnie: szkoła, przyjaciółka, lekko pokręcona rodzina. Nikt nie podejrzewał, że to Gwen okaże się Rubinem.

Dziewczyna zostaje rzucona na głęboką wodę: spotkania z przodkami, którzy dawno odeszli do świata zmarłych, skomplikowany proces pierwszych podróży w czasie i w końcu tajna misja. Absolutnie wszystko jest dla niej nowe. Nikt bowiem nie podejrzewał, że to ona okaże się tą obdarowaną.
 Dziewczynie towarzyszy drugi podróżnik - irytujący, arogancki i gburowaty, a zarazem nieziemsko przystojny Gideon. Chłopak najchętniej sam wykonałby powierzoną mu misję, jednak okazuje się, że Gwendolyn jest brakującym elementem układanki, bez którego nie da się ukończyć zadania.
Młodzi będą musieli współpracować, aby wyjść cało z niebezpieczeństw czyhających na nich w przeszłości.

Ta książka ma w sobie to coś, co nie pozwala przestać czytać. Niesamowicie wciąga i pozwala przenosić się do wielu światów. To coś, co bardzo spodoba się fanatykom podróży. Nie dość, że czytelnik znajduje się w czasach obecnego Londynu, to dodatkowo podróżuje z głównymi bohaterami do odległych wieków. Dla mnie, jako osoby uwielbiającej historię, była to świetna zabawa. Ogromne rozkloszowane suknie, wysokie peruki w stylu rokoko, atmosfera wyniosłości i wytworności towarzyszą tej powieści przez długi czas utworu. Wiele przestrzeni, które odwiedzamy, jest dokładnie opisanych, więc można sobie z łatwością wyobrazić, w jakim miejscu toczy się akcja.

Bardzo podobała mi się obecność wielopokoleniowych rodów i ogromnych drzew genealogicznych bohaterów, które wprowadzały atmosferę tajemniczości i magii. Wielu starszych bohaterów miało w sobie błyskotliwą elegancję i szyk, co wyjątkowo przypadło mi do gustu.

Główna bohaterka jest bardzo bystrą, rezolutną dziewczyną obdarzoną niezwykłymi darami, jednak nie tylko główni bohaterowie mogą się podobać. Zarówno Gideon, jak i przyjaciółka Gwen Leslie, są bardzo ekscentryczni i świetnie wykreowani. Każdy z nich ma swój osobny charakter i coś, co go wyróżnia.

Książkę tę, mimo licznych przeniesień do przeszłych czasów, czyta się niezwykle szybko i lekko. Mogę stwierdzić, że jest napisana w bardzo młodzieżowym stylu i można się także przy niej nieźle ubawić!  Bardzo spodobał mi się styl Kerstin Gier i to jak opisuje przestrzenie i dawne stroje przedstawione w powieści.

Książka ta jest idealną lekturą na oderwanie się od rzeczywistości i można pochłonąć ją w bardzo krótkim czasie. Gorąco polecam! Nie wyobrażam sobie, żebym nie sięgnęła po kolejny tom Trylogii czasu!

____________________________
FACEBOOK: Books of Souls
INSTAGRAM: books.of.souls




Share:

2 komentarze

  1. Mi również książka bardzo się podobała :) Jakoś nieco ponad rok temu sięgnęłam po całą trylogię i nie żałuję, bo świetnie spędziłam przy niej czas ;)
    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę czytałam dość dawno, ale pamiętam, że mimo wszystko wywarła na mnie ogromne wrażenie i szybko sięgnęłam po kolejne części :) Bardzo denerwowała mnie Gwendolyn i Gideon. Nie wiem co było w tej parze, ale po prostu nie mogłam ich ścierpieć :)

    OdpowiedzUsuń