,,ENDGAME. WEZWANIE'' JAMES FREY, NILS JOHNSON-SHELTON - RECENZJA #34

Tytuł oryginalny: Endgame. The Calling
Autor: James Frey, Nils Johnson-Shelton
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 496
Moja ocena: 9/10

Na Ziemię spada katastrofa w postaci serii śmiercionośnych meteorytów, jednak tylko dla niewielu ludzi to wydarzenie oznacza coś więcej niż tragiczny zbieg okoliczności. Dwunastka niezwykle niebezpiecznych przedstawicieli starożytnych cywilizacji otrzymuje Wezwanie. Od wielu pokoleń Gracze czekali na tę wiekopomną chwilę. Od urodzenia byli przygotowywani do chwili, kiedy staną do walki przeciwko swoim wrogom, aby zdobyć trzy Klucze, potrzebne do ocalenia ludzkości. Rozpoczyna się mordercza walka o przetrwanie i władzę. Rozpoczyna się Endgame.

Pierwszą myślą, jaka przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o Endgame, jest to, że książka ta jest całkowicie różna od wszystkich, jakie do tej pory czytałam. Czytelnik nie jest w niej tylko postronnym obserwatorem, mogącym co najwyżej wyobrazić sobie wydarzenia rozgrywające się w powieści. Dzięki licznym łamigłówkom, ukrytym na kartach książki, sami bierzemy udział w prawdziwej grze o realną nagrodę. Wskazówki przyjmują postać zdjęć, filmów, stron internetowych lub współrzędnych geograficznych - wszystko to daje nam szansę na zagłębienie się w historię i wygranie sumy pieniędzy. Ta oryginalna strona książki, która wyróżnia ją spośród tłumu, sprawia, że Endgame jest wyjątkowa i ma w sobie coś niezwykłego.

Odchodząc od tematu wyzwania postawionego przed czytelnikami, nie mogę nie wspomnieć o charakternych bohaterach, obecnych w książce. Najbardziej trafnym porównaniem, jakie przychodzi mi na myśl, jest dwunastu Jasonów Bourne'ów zmuszonych do walki przeciwko sobie. Doskonale wyszkoleni mordercy, bezwzględni zabójcy, śmiertelnie niebezpieczni wybrańcy znający rozmaite techniki walki. Każda potyczka między nimi była jak emocjonujący film akcji, który wbija w fotel z wrażenia. Wielokrotnie zachwycałam się niewiarygodnymi umiejętnościami Graczy i ich niepokojącą żądzą mordu.

Moją sympatię najbardziej zaskarbiła sobie chińska niemowa Chiyoko, która imponowała mi swoim opanowaniem i mądrością. Nie potrzebowała słów, aby szybko rozprawić się z przeciwnikiem, przy czym wielokrotnie wykazywała się odwagą i sprytem. Jej późniejszy los był dla mnie bardzo smutny, jednak nie chcę niczego zdradzać.

Wielkim plusem powieści jest wartka akcja pełna zwrotów i tajemniczych wątków. Przez całą dosyć długą, bo liczącą prawie pięćset stron lekturę, ani raz się nie nudziłam i nie miałam ochoty zamknąć książki z trzaskiem. Autorzy sprawnie operują narracją, często zmieniając perspektywę, z jakiej toczy się akcja, dzięki czemu stale przyciągają uwagę czytelnika.

W zasadzie jedyną rzeczą, jaka przeszkadzała mi w Endgame, był jeden z bohaterów - Hilal ibn Isa al-Salt - który był zwyczajnie irytujący i niezrozumiały dla mnie. Wprowadzał nieskładny bełkot, który nieco mnie drażnił. Część książki prowadzona z jego punktu widzenia była jedynym momentem, w którym miałam ochotę jak najszybciej skończyć rozdział. Na szczęście, fragmenty, w których śledzimy Hilala nie są częste i zajmują co najwyżej kilka stron.

James Frey napisał pasjonującą powieść o grupie wybrańców, w których rękach spoczywa los całego świata. To niepokojąca wizja przyszłości, przedstawiona na kartach emocjonującej i pełnej akcji powieści, która będzie doskonałą lekturą dla wszystkich miłośników filmów o Jasonie Bournie jak i fanów Igrzysk Śmierci. Umieram z niecierpliwości, aby poznać dalsze losy dwunastki zawodowych zabójców w drugim tomie Endgame, pod tytułem Klucz Niebios!

Za możliwość lektury bardzo gorąco dziękuję wydawnictwu SQN






.
____________________________
FACEBOOK: Books of Souls
INSTAGRAM: books.of.souls

Share:

7 komentarze

  1. Czytałam tę książkę i myślę, że była naprawdę ciekawa i pomysłowa, choć trochę wykonanie momentami mnie zawodziło. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dawna mam ochotę przeczytać tą książkę jednak bałam się, że nie będzie za ciekawa, ale ty mnie strasznie do niej zaciekawiłaś i na pewno w najbliższym czasie po nią sięgnę :) W tej książce właśnie bardzo podobają mi się te zagadki dzięki którym możemy uczestniczyć w książce :D
    Chyioko czy jakoś tak :P Strasznie przypomina mi Rou z Igrzysk śmierci i jeszcze jedną dziewczynkę z Mrocznych umysłów (tak zapomniałam jak się nazywa :P) nie wiem czemu. Nawet jeszcze książki nie czytałam ale jakoś tak mi się z nimi kojarzy :D
    Świetna recenzja :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zwróciłam na nią uwagę już kawał czasu temu, zaciekawiła mnie fabuła i te łamigłówki( <3 ), ale natknęłam się na tyle porównań do "Igrzysk śmierci" (gdzieś nawet czytałam, że to ich marna kopia :o ) i skutecznie odstraszyło mnie to od tej książki.

    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka już kilka razy mi się przewinęła, aczkolwiek nie przekonuje mnie do siebie na tyle, bym ją kupiła...Widziałam okładkę na żywo i jest cudowna! Zakochałam się w niej <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiele słyszałam o tej książce już dawno, ale nie byłam do niej przekonana. Ostatnio dowiedziałam się też, że ktoś faktycznie rozwiązał zagadkę i wygrał prawdziwe pieniądze, ale wciąż nie byłam pewna co do tej książki, bo bałam się że bardziej jest nastawiona na wizualność niż na fabułę. Dzięki twojej recenzji trochę lepiej na nią spojrzałam i nawet dodam ją do listy "Przeczytam". :)

    Pozdrawiam z:
    www.bookprisoner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurde, u ciebie Endgame jest najlepszą książką sierpnia (przyszłam tu po przeczytaniu podsumowania, którego *chyba* zapomnniałam skomentować xD Wybacz :P), a u mnie jest w dziesiątce najgorszych książek 2015 :O W życiu mi się czegoś tak źle nie czytało, i nie mówię tu tylko o tym durnym wydaniu bez akapitów i z rozwalonymi zdaniami "bo wskazówki są albo nie są z tym związane" -,- To, o czym ty piszesz jako zaletach, mnie irytowało. Dla mnie akcja była tak skrajnie sztuczna, że w pewnym momencie, dla zachowania zdrowia psychicznego zaczełam kpić z wyczynów tych bohaterów. A fuj. A co do bohaterów, to nie mogę wybić sobie z głowy Mrug Mrug Dygota, który doprowadzał mnie do szału. Z resztą Chinka nie była lepsza - kto może być niezawuażalny, kiedy lata po mieście w niebieskiej peruce i wgl?!
    Ale ile ludzi, tyle opinii ;) Cieszę się, że Tobie lektura przypadła do gustu ^^

    Pozdrawiam,
    Q.

    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie skończyłam czytać Endgame i zastanawiam się czy mam już szukać podziemnego bunkra czy jednak i tak 'co ma być to będzie' ;)
    Myślisz, że wszystkie przypisy przestrzegające przed realnością Endgame mają na celu jedynie zaintrygowanie czytelnika? :) Ciekawe!
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na świeżutką recenzję Wezwania:
    www.favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń