Tytuł oryginalny: Alan Cole Is Not
A Coward
Autor: Eric Bell
Przekład: Michał
Zacharzewski
Data premiery: 19 września
2018
Wydawnictwo: Ya!
Wydawnictwo: Ya!
Liczba stron: 253
PIERWSZE ZDANIE:
OPIS:
Szkoła średnia to trudny
czas dla każdego, a już szczególnie dla Alana Cole’a, który pragnie tylko
pozostać niezauważonym. W domu wcale nie czuje się lepiej: wymagający ojciec i
nękający go brat nie dają mu spokoju. Do tego Alan skrywa tajemnicę, która
nigdy nie może ujrzeć światła dziennego. Niestety, starszy brat Alana, Nathan,
odkrywa jego sekret i zaczyna go szantażować. Jeśli Alan nie wykona siedmiu
zadań postawionych przed nim przez brata, o jego tajemnicy dowiedzą się wszyscy
– a to w oczach Alana jest równoznaczne z publicznym wykluczeniem i wielką
katastrofą. Chłopak będzie musiał wyjść ze swojej bezpiecznej skorupy i pokazać
się światu lub pierwszy raz w życiu postawić się Nathanowi.
Ostatnio coraz więcej
książek młodzieżowych porusza tematykę LGBT. Ja takich powieści czytałam
stosunkowo mało, bo tylko dwie (Nie
poddawaj się Rainbow Rowell oraz They
Both Die At The End Adama Silvery), a i tak wątek miłosny stanowił w nich
raczej tło. Alan Cole nie jest tchórzem miała
być więc moją pierwszą typową książką w tym klimacie, poruszającą temat
homoseksualizmu i coming outu. Nie ukrywam, że bardzo cieszyłam się na tą
lekturę i miałam wobec niej pewne oczekiwania. Czy zostały spełnione… cóż, nie
do końca.
Zacznijmy od tego, że już
na samym początku spotkało mnie niemałe zaskoczenie, gdy dowiedziałam się, że
główny bohater, tytułowy Alan Cole, ma zaledwie dwanaście lat. Nie wiem, może
jestem zacofana w stosunku do dzisiejszego świata, ale wydaje mi się sprawą
nieco dziwną to, że w tak młodym wieku jest się w stanie z taką pewnością
określić swoją orientację seksualną. Spodziewałam się, że Alan Cole będzie miał
co najmniej siedemnaście lat, bo wydaje mi się, że w tym wieku mógłby już z większym
przekonaniem decydować o swojej tożsamości.
Niestety fakt, że
bohaterowie są tak młodzi (tak naprawdę na polskie realia byliby oni jeszcze w
podstawówce), jest widoczny w wielu aspektach książki. Najbardziej na nerwy
działały mi wszystkie żarty i zachowania bohaterów, które, mając uchodzić za
zabawne, były zwyczajnie szczeniackie i żałosne. Zdaję sobie sprawę, że
dwunastolatków byłoby stać na tak niedojrzały humor, jednak nie zmienia to
faktu, że (1) nawet starsi bohaterowie zachowywali się jak dzieciaki (2) było
to niesamowicie irytujące. Podejrzewam, że autor miał na celu rozbawienie
czytelnika, jednak w większości przypadków mu to nie wychodziło.
W książce brakowało mi
dokładniejszego opisania motywacji bohaterów. Choć bardzo się starałam, nie
potrafiłam dojść do tego, dlaczego pan X zachowuje się akurat w ten sposób, a
pani Y w inny. Od początku ogromną zagadką była dla mnie nienawiść ojca Alana i
Nathana do jego synów, która miejscami przybierała naprawdę monstrualne
rozmiary. Nieraz szokował mnie sposób, w jaki ten mężczyzna odnosił się do
swojej rodziny, i mimo że w końcowej części powieści autor przytacza pewne
zdarzenie z przeszłości tego bohatera, które mogło mieć wpływ na jego osobowość…
i tak nie wydaje mi się, aby tłumaczyło go to całkowicie. Tak samo powód, dla
którego Nathan tak zaciekle nękał i szantażował Alana, wydał mi się dosyć
błahy. Nie potrafiłam pojąć również zauroczenia Alana pewnym chłopakiem, który –
moim zdaniem – był wręcz koszmarny. W ogóle mam wrażenie, że żaden z bohaterów
tej książki (może poza wspomnianą panną Richter) nie był bohaterem pozytywnym.
A tak od bardziej
technicznej strony, mogłabym przyczepić się jeszcze do jednej sprawy: brakowało
mi oddzielenia akapitów książki w momencie, gdy akcja powieści przenosiła się w
miejscu lub w czasie. Kiedy w jedno zdanie opisywało dzień Alana w szkole, a
kolejne mówiło już o jego pobycie w domu można było łatwo się pogubić. Zwykłe
przełożenie zdania do kolejnej linijki załatwiłoby sprawę.
PODSUMOWANIE:
Alan
Cole nie jest tchórzem miała być czymś wyjątkowym, co zapamiętałabym
na dłużej, a w rzeczywistości okazała się książką tak mało zapadającą w pamięć,
że już teraz czuję, jak wspomnienie o niej ulatuje z mojej głowy. Niedojrzałe
zachowanie bohaterów, żenujący humor i niejasna motywacja bohaterów – to wszystko
przeszkadzało mi w pozytywnym odbiorze tej lektury. Niestety, choć bardzo bym
chciała, nie mogę z czystym sumieniem polecić Wam tej książki. Jestem pewna, że
jeśli macie ochotę na coś w klimatach LGBT, znajdziecie na rynku wydawniczym
mnóstwo innych, bardziej godnych uwagi powieści.
★★★★☆☆☆☆☆☆ (ujdzie)



