FIRSTLIFE, CZYLI ŻYCIE ZACZYNA SIĘ PO ŚMIERCI - RECENZJA #61

Tytuł oryginału : Firstlife Autor: Gena Showalter Data premiery: 15 marca 2017 Wydawnictwo: Harper Collins Liczba stron: 428 ...



Tytuł oryginału
: Firstlife
Autor: Gena Showalter
Data premiery: 15 marca 2017
Wydawnictwo: Harper Collins
Liczba stron:428

PIERWSZE ZDANIE:


OPIS:
W świecie, w którym żyje Tenley, prawdziwe życie zaczyna się po śmierci. Dwie istniejące frakcje, Trojka i Miriada, nieustannie toczą bój próbując zjednać sobie Niezwerbowanych. Do czasu osiągnięcia pełnoletności każdy musi opowiedzieć się za jedną ze stron.

Tenley już od urodzenia obdarzona była wielką mocą. Zarówno Trojka, jak i Miriada, nie spoczną, dopóki nie przeciągną jej na swoją stronę. Ten nie chce jednak podjąć decyzji i nie wie, dokąd trafi po śmierci. Wkrótce okazuje się, że granie na zwłokę ma swoje konsekwencje, a los przygotował dla Tenley kilka niemiłych niespodzianek.


OPINIA:
Podczas czytania zawsze staram się tworzyć szybkie notatki i zapiski, które chcę uwzględnić w późniejszej recenzji. Zwykle są to chaotyczne i mało logiczne słowa lub zwroty, które wpadają mi do głowy w trakcie lektury. Przy żadnej książce nie zdarzyło mi się napisać tak dużo, jak przy Firstlife. Ta powieść wywoływała we mnie bardzo różne emocje, które czym prędzej przelewałam na papier. Niestety, zdecydowana większość moich notatek nie jest pozytywna. Ale od początku...

Pierwsze rozdziały nieustannie przywodziły mi na myśl jedno skojarzenie - Plaga samobójców Suzanne Young. Jeśli czytaliście tę powieść, to mogę być prawie w stu procentach pewna, że też zauważylibyście podobieństwo miejsca, w którym rozpoczyna się akcja, czyli szpitala psychiatrycznego, oraz imion bohaterów, bowiem pojawiają się James oraz Sloan.

Niewiele jestem w stanie powiedzieć o samej akcji tej książki. Przyznam, że nie do końca rozumiem motyw przewodni tej powieści. Często zastanawiałam się, o czym ona właściwie opowiada. Nie potrafiłam znaleźć głównego wątku tej książki i chociaż jest ona pełna akcji, wydarzenia wydawały mi się kompletnie losowe i takie... niespójne. Skoro już o tym wspomniałam, to rozwinę tą myśl: mimo wszystkich wad tej książki, do których przejdę później, nie mogę nie zauważyć, że Gena Showalter nieustannie rzuca nam pod nogi kolejne trzymające w napięciu zdarzenie. Akcja właściwie się nie zatrzymuje, co jest ogromnym plusem. Szczególnie ostatnie pięćdziesiąt stron podniosło poziom tej powieści i mocnym akcentem zakończyło książkę.



Teraz pora na nieco krytyki. W książce, ku mojej irytacji, pojawia się kilka niedomówień i błędów logicznych. Na przykład bohater, który jednym razem jest opisany jako chudy mężczyzna, zaledwie chwilę później staje się postawny i umięśniony. Brakowało mi bardziej szczegółowego opisu świata, w których umieszczona jest akcja książki. Chciałabym dowiedzieć się, dlaczego właściwie Tenley jest tak ważna, na czym polega jej moc i jaka miałaby być jej rola jako dowódcy każdej z frakcji. Wyglądało to trochę tak, jakby autorka miała ogólny zarys powieści, ale nie potrafiła wymyślić logicznych szczegółów.

Najwięcej emocji wzbudzali we mnie bohaterowie. Od bardzo długiego czasu nie spotkałam się z tak... głupią postacią jak Tenley Lookwood. Tak, najzwyczajniej w świecie, była ona głupia. Chociaż w niektórych momentach prezentuje wręcz heroiczną odwagę i butność, to poza tym zachowuje się jak totalna idiotka.



Warto wspomnieć o dwóch bohaterach, którzy kręcą się wokół Ten: Killian i Archer. Każdy z nich reprezentuje jedną z frakcji. Oczywiście, każdy z nich jest nieziemsko przystojny, po prostu chodzący bóg! Aż chce mi się przewrócić oczami... Killian dodatkowo jest aroganckim dupkiem, co jednak nie przeszkadza Ten w zadurzeniu się w nim. I tutaj pojawia się pierwszy element jej bezmyślności: sama Tenley uważa siebie za osobę zamkniętą na innych i dosyć wrogo nastawioną, jednak leci do Killiana jak ćma do światła, stając się łatwą i ufną dziewczyną, której można wmówić każdą głupotę. Krew mnie zalewa na myśl o takich bohaterkach! Wystarczy, żeby facet pojawił się na horyzoncie, a one już stają się bezmózgimi nastolatkami.

To kolejna sprawa: Killian i Archer próbują przekonać Ten do sprzymierzenia się ze swoją frakcją, Trojką lub Miriadą. Nasza bohaterka nieustannie lawiruje pomiędzy sferami, chcącymi ją zwerbować uciekając się do manipulacji, a ona bezmyślnie na wszystko się nabiera. Jest niezwykle łatwowierna, a wydawałoby się, że po ogromie zła, jakiego doświadczyła, powinna mieć trochę więcej rozumu. Ten, kto w jednej sekundzie jest wrogiem Tenley, w kolejnej jest już uznawany przez nią za przyjaciela. Bardzo łatwo jest zaskarbić sobie jej zaufanie. Czasem wystarczy po prostu... ciasto czekoladowe! Jedynym pozytywnie odebranym przeze mnie aspektem charakteru Tenley była jej fascynacja liczbami. Chociaż było to niezwykle interesujące, bardzo żałuję, że nie wykreowała całej osobowości Tenley z taką samą fantazją.

Jako zaletę można uznać też wydanie książki. Okładka jest naprawdę śliczna i pasuje do treści książki. Idealnie odzwierciedla przemijanie czasu i życie, które czeka na bohaterów po śmierci.


PODSUMOWANIE:
Niestety, bohaterowie stworzeni przez Genę Showalter zdołali skutecznie zdusić potencjał, jaki miała w sobie ta historia. Starałam się początkowo ignorować ich wady i skupić się na wydarzeniach, jednak im dalej w powieść, tym częściej widzi się idiotyczne zachowanie głównej bohaterki. Na plus mogę zaliczyć to, że akcja naprawdę pędzi i potrafi wciągnąć. Gdyby nie głupota Tenley, można by całkowicie dać się pochłonąć. Firstlife to książka, która świetnie się zapowiadała, jednak jej wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Decyzję o sięgnięciu po nią pozostawiam Wam.



Za możliwość lektury serdecznie dziękuję wydawnictwu Harper Collins. :)


_________________________
Zapraszam także na:

FACEBOOK: Books of Souls
INSTAGRAM: books.of.souls

You Might Also Like

12 komentarze

  1. Hmm, chyba nie sięgnę po tę książkę.. Czytałaś poprzednie powieści tej autorki, według Ciebie Kroniki Białego Królika są lepsze od Firstlife?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam Kronik Białego Królika. Może kiedyś się skuszę, bo wielu osobom się podobały. :)

      Usuń
  2. Hm, recenzja jest bardzo fajnie napisana (przystępnie) ale niestety po książkę raczej nie sięgnę. Ta fabuła jakoś kompletnie do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje się to ciekawa książka, szkoda że bohaterzy nie są tak dobrze wykreowani :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda... Tak się nakręciłam na tę książkę! Znaczy pewnie prędzej czy później i tak ją przeczytam, aby wyrobić sobie własne zdanie (bo opinie na lubimyczytać.pl się skrajnie różne, jedni kochają - drudzy nienawidzą), jednak to chyba nie w najbliższym czasie. Jednego nie można tej książce odmówić - pięknej okładki <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie ją czytam i po setnej stronie mam takie same odczucia co Ty :/ Tenley faktycznie jest durna, a jej "uczucie" do Killiana... O bogowie, trzymajcie mnie! -_-

    Pozdrawiam ciepło,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam zamiaru sięgać po tę książkę. Przyznam szczerze, że okładka mnie do niej przyciągała, ale potem przeczytałam opis i recenzje, które nie zachęcają do przeczytania tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe czy te błędy logiczne wynikają z tłumaczenia czy faktycznie autorka się zakręciła. Zapewne to drugie, a szkoda, bo takie błędy potrafią wywołać dezorientacje podczas czytania :/ Głupie zachowanie bohaterki też nie za bardzo zachęca ;) Ale mi namieszałaś w głowie. Chciałam ją przeczytać, a teraz sama nie wiem ;P
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem zachwycona okładką tej książki. Sam pomysł na fabułę również mi się spodobał. Mimo iż odrobinę przypomina "Niezgodną". Jednak o ile dobrze pamiętam ta pani to autorka "Alicja w krainie Zombie", na której okropnie się zawiodłam. W dodatku twoja niezbyt pochlebna opinia i nie mam ochoty na sięgnięcie po tą książkę.
    Pozdrawiam!

    czytamogladampisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że dobrze zrobiłam nie rezerwując sobie tej książki, a miałam okropną ochotę ją przeczytać :D.
    Uwielbiam Program Young i kurde, serio? James i Sloan? Sloane nie jest zbyt popularnym imieniem, więc autorka mogła sobie zwyczajnie podarować i użyć innych...
    Odpuszczam, zdecydowanie.
    Kasia z Recenzje Kasi

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ciągnie mnie do niej i nie zamierzam czytać, po twojej recenzji widzę, że to dobra decyzja :P

    Piękne zdjęcia *.* Lubię czytać recenzje ze zdjęciami <3 Sama chciałabym jakieś dodawać, ale nie potrafię robić ładnych zdjęć książek XD

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  11. A mi się bardzo podobała ;D Jeżeli chodzi o Ten, to nie pochwalam jej zachowania, gdy ktoś ją prosił, dajmy by nie wychodziła, uciekała czy coś. To strasznie mnie irytowało. A to, że od razu "leciała" na Killiana, to jakoś już nie zwróciło na mnie uwagi, bo jaka to teraz książkowa dziewczyna nie wzdycha do każdego faceta? Chyba już się na to uodporniłam haha :P Z niecierpliwością czekam na kontynuację!

    Pozdrawiam,

    camilleshade-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń