PANIKA, CZYLI GRA DLA SZALEŃCÓW - RECENZJA #47

Tytuł oryginalny: Panic Autor: Lauren Oliver Rok wydania: 2014 Wydawnictwo: Moondrive Liczba stron: 358 Moja ocena: 7/10 PIERWSZE ZDAN...

Tytuł oryginalny: Panic
Autor: Lauren Oliver
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 358
Moja ocena: 7/10

PIERWSZE ZDANIE:
Woda była tak zimna, że Heather zapierało dech w piersi, gdy przedzierała się przez tłum okupujący brzeg kąpieliska, którego większość stanowili kibice.


OPIS:

Nikt nie wie, kim są sędziowie Paniki. Nikt nie wie, kiedy i gdzie odbędzie się kolejne zadanie. Nikt nie wie, co czeka uczestników w następnym etapie gry. Wiadomo tylko, że jeśli raz zdecydujesz się zagrać w Panikę, nie wolno ci zrezygnować. A stawka, o którą toczy się walka jest ogromna - przepustka do nowego, lepszego życia. W miasteczku, które nie daje nadziei, Panika jest jedyną szansą, aby stać się kimś i osiągnąć coś w życiu. Wiele osób ucierpiało podczas śmiertelnie niebezpiecznej gry, a niektórzy stracili nawet życie.

Heather nigdy nie sądziła, że weźmie udział w Panice, a myśl o tej grze wzbudzała w niej odrazę. Kiedy jednak zostaje porzucona przez chłopaka, mocno zraniona decyduje się przystąpić do rywalizacji. Wkrótce zarówno w miasteczku, jak i w życiu Heather zaczynają dziać się złe i dziwne rzeczy. Panika okazuje się być dla niej ostatnią deską ratunku.



OPINIA:
Panika
leżała na mojej półce od dobrych kilku miesięcy i jakoś nie mogłam się do niej przekonać. Negatywne opinie, jakie o niej słyszałam, nie nastrajały mnie pozytywnie do sięgnięcia po tę pozycję, ale w końcu się na to zdecydowałam. Jak się to skończyło? Cóż, lepiej niż przewidywałam.

Na początek skupmy się na samej Panice. Czym ona jest? Szalenie ryzykowną grą, którą decydują się podjąć tylko zdesperowani nastolatkowie znajdujący się w podbramkowej sytuacji. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś przy całkowicie zdrowych zmysłach mógł wziąć w niej udział dla samej rozrywki. Bo Panika zdecydowanie zabawą nie jest. Im dłużej gra trwa, tym niebezpieczniejsze stają się zadania i tym łatwiej stracić przy nich życie. Miasteczko Carp, w którym ma miejsce akcja książki, jest pełne nawiedzonych domów oraz chorych na umyśle mieszkańców i to właśnie z nimi związana jest duża część zadań. Włamywanie się na teren posesji czy nocowanie w starym, opuszczonym domu to tylko łatwiejsze z konkurencji. Stracha napędzają takie karkołomne misje jak przejście na drugą stronę autostrady pełnej pędzących ciężarówek z zasłoniętymi oczyma. Sama nigdy w życiu nie zdecydowałabym się dołączyć do Paniki. Nie da się jednak ukryć, że ta gra jest głównym elementem tej książki, który przyciąga uwagę i nie pozwala się oderwać.

Szczerze przyznam, że powieść Lauren Oliver nie ma w sobie niczego specjalnego. Nie jest wyjątkowo zabawna, wprowadza raczej nastrój ponurej melancholii. Szybkością akcji też nie porywa. Bohaterowie nie są postaciami, które można by zapamiętać na dłużej. Co więc sprawiło, że Panika mi się spodobała? Prawdę mówiąc, nie wiem. Po prostu nie mogłam się od niej oderwać. Nie potrafiłam przestać czytać ani powstrzymać się o rozmyślania o tej książce, kiedy byłam zajęta czymś innym. Była zwyczajnie bardzo wciągająca. Skupiała na sobie całą moją uwagę. Jeśli o mnie chodzi, mogę wybaczyć jej wszystkie niedociągnięcia, bo najważniejsze dla mnie jest w książce to, aby pozwalała mi zapomnieć o otaczającym mnie świecie. A Panika zrobiła to doskonale.

Fragmentem, który działa na niekorzyść książki, jest zdecydowanie zakończenie. Było ono bardzo króciutkie i szybkie - trochę jakby autorka chciała czym prędzej skończyć tę powieść. Podobne zakończenia mają na przykład moje wypracowania do szkoły, kiedy piszę je na kolanie w nocy i orientuję się, że jest już późna godzina. Piszę wtedy byle co, żeby tylko zakończyć wszystkie wątki i oddać pracę do oceny. Znacie to? W Panice końcówka wyglądała podobnie. Poza tym, była ona mocno naciągana. Podczas gdy w całej powieści panuje dosyć ponury, złowrogi klimat, zakończenie jest nieprawdopodobnie radosne. Wygląda to tak, jakby autorka za wszelką cenę chciała wprowadzić do powieści szczęśliwy koniec, ale wyszło to bardzo nienaturalnie.



BOHATEROWIE:
Przyznam, że zupełnie nie zrozumiałam początkowego powodu, dla którego Heather wzięła udział w Panice. Chłopak ją rzucił? Czy to naprawdę dobry motyw, aby ryzykować swoje życie? Nie sądzę. W późniejszej części książki wiele rzeczy w życiu dziewczyny, jak i innego bohatera Dodge'a, się zmienia i ich trudna sytuacja zmusza ich, aby wytrwać w tej grze dla szaleńców.

Sama Heather, jak i inni bohaterowie, nie była żadną specjalną postacią. Nie wzbudziła ani mojej sympatii ani irytacji. Bardzo spodobał mi się jednak wątek przyjaźni jej i Bishopa. Byli dla siebie najlepszymi przyjaciółmi i zachowywali się w stosunku do siebie jak rodzeństwo, chociaż nie łączyło ich żadne pokrewieństwo. Chociaż można się domyślać, że przyjaźń nie jest jedynym uczuciem, jakie kręci się pomiędzy tą dwójką, to oboje, kiedy tylko są w swoim towarzystwie, stają się promyczkami nadziei w tej książce.



PODSUMOWANIE:
Panika
pozornie jest ma wielu zalet, które powinny przyciągać do niej czytelników. Jedyną rzeczą, która każe mi się wstawiać za tą książką, jest niezwykle wciągająca fabuła, która rekompensuje wszystkie wady i ubytki tej powieści. Mogę z czystym sumieniem polecić Wam tę książkę, jeśli szukacie odrobiny adrenaliny i napięcia lub po prostu chcecie zatracić się w czytaniu i zapomnieć na chwilę o rzeczywistości.

____________________________
Zapraszam także na:
FACEBOOK: Books of Souls
INSTAGRAM: books.of.souls


You Might Also Like

4 komentarze

  1. Bardzo mnie do niej ciągnie od dawna tylko czasu brak. Ale skoro twierdzisz, że fabuła bardzo wciąga to musze przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam, ale mam w planach. W zasadzie recenzja zachęca.
    Pozdrawiam i zapraszam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama gra była dla mnie największym rozczarowaniem tej pozycji. Spodziewałam się czegoś innego - chyba trochę mocniejszego.
    Końcówka faktycznie była słaba :/
    Książka była ok, ale bez polotu.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam trochę uraz do tej autorki "7 razy dziś" mnie rozczarowało. Więc na razie wolę po unikać tej autorki może w przyszłości.
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń