SZKLANY TRON, CZYLI ZABÓJCZA FANTASTYKA - RECENZJA #66


Tytuł oryginalny: Throne of Glass
Seria: Szklany tron #1
Autor: Sarah J. Maas
Data premiery: 25 czerwca 2013
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 513

PIERWSZE ZDANIE:



OPIS:
Siedemnastoletnia Celaena Sardothien jest doskonałą zabójczynią. Wieści o jej nieprzeciętnych umiejętnościach rozeszły się głośnym echem po całej  Erilei. W konsekwencji popełnionego błędu zostaje jednak schwytana i skazana na dożywotnią niewolniczą pracę w kopalni soli Endovier.  Po roku odbywania kary dziewczyna otrzymuje ofertę od księcia Adarianu - weźmie udział w turnieju o tytuł Królewskiego Obrońcy oraz będzie pełniła służbę u boku króla przez cztery lata, a w zamian otrzyma przepustkę na wolność. Dla Celaeny jest to niepowtarzalna okazja, aby wyrwać się z brutalnej rzeczywistości Endovier. Kiedy uczestnicy turnieju zaczynają ginąć w niewyjaśnionych okolicznościach, dziewczyna zaczyna dochodzenie w sprawie tajemniczych morderstw. Czy uda jej się wytropić zabójcę zanim sama stanie się jego ofiarą?

OPINIA:

Wstyd mi się do tego przyznać, ale Szklany tron stał na mojej półce od... pół roku. Wiecie, jak to jest, kiedy bardzo chcecie przeczytać jakąś książkę, ale gdy w końcu uda wam się ją zdobyć, nagle okazuje się, że macie do przeczytania lektury ważniejsze i na głowie wiele pilniejszych spraw. Cóż... Gdybym tylko wiedziała, jak fenomenalna okaże się ta powieść, nie zwlekałabym z jej czytaniem ani sekundy.



Muszę Wam najpierw opisać, jak bardzo wciągająca jest to książka - ja, osoba, która nie czyta szczególnie szybko, powiedziałabym, że raczej brnę przez kolejne kartki w tempie całkiem przeciętnym, pochłonęłam tą liczącą ponad 500 stron księgę w 2 dni. A nawet półtora dnia, mówiąc ściślej. Kiedy tylko otwierałam Szklany tron, zatracałam się kompletnie w stworzonym przez Sarah J. Maas świecie, zapominając o rzeczywistości i upływającym czasie. Chyba jest to jakaś magiczna zdolność tej autorki, bo w swojej serii Dworu cierni i róż oraz późniejszym Dworze mgieł i furii zastosowała tę samą sztuczkę - nie sposób jest się oderwać od tej historii. Można by nie jeść, nie spać i nie oddychać, byle by tylko ją skończyć.

Cóż jest więc jak wciągającego w Szklanym tronie? Gdyby akcji tej książki zmierzono prędkość, nigdy nie wypłaciłaby się z mandatów za jej przekroczenie. Mówię Wam - na każdym kroku dostajemy nową dawkę emocji, nowe niespodziewane wydarzenia i miliard zaskoczeń. Nie ma tu czasu, aby nawet pomyśleć o nudzie. Na dodatek w wielu momentach serca zaczyna szybciej bić lub zamiera ze strachu. Sama nawet kilka razy obejrzałam się z niepokojem, czy na pewno nikt nie czai się w zakamarkach mojego pokoju.



Celaena jako bohaterka bardzo przypadła mi do gustu. Zresztą nie tylko ona, bo inni bohaterowie są tak samo warci uwagi, ale o niej warto wspomnieć jako pierwszej, bo to ona wiedzie prym w tej historii. Szalenie podobało mi się to, że nasza zabójczyni nie została przedstawiona tylko i wyłącznie jako kobieta o jednej twarzy - twarzy morderczyni. W rzeczywistości pod tą maską kryła się zwyczajna dziewczyna lubiąca słodkości, książki i psy, zwracająca dużą uwagę na swój wygląd, jak każda nastolatka. Wiecie, to, że autorka nie trzymała się sztywno schematu walecznej zbrodniarki pozwoliło spojrzeć na Celaenę w bardziej ludzki sposób. Osobiście najbardziej podobał mi się w naszej bohaterce jej cięty język. A jej słowne potyczki i zgryźliwe komentarze, które wymieniała z Chaolem i Dorianem są genialne! Za każdym razem, kiedy czytałam ich dialogi zaczynałam niekontrolowanie chichotać.

Przejdźmy więc do bohaterów drugoplanowych. Chaol i Dorian. Dorian i Chaol. Następca tronu Adarianu i kapitan Gwardii Królewskiej. Przyjaciele. Ogromnie podobała mi się relacja tych dwóch panów. Zachowywali się w stosunku do siebie jak bracia, pokazując nieograniczone zaufanie i wierność. Każdy z osobna był jednak tak samo interesujący jak obydwaj wspólnie. Kokieteryjny i zabawny Dorian oraz skryty i chłodny Chaol. Jak pewnie nietrudno się domyślić, tutaj pojawia się trójkąt miłosny. Niestety. Na pewno nie jestem jedyną osobą, która ma dosyć tego motywu w książkach, ale, o dziwo, jestem w stanie przymknąć na to oko, mając na uwadze całokształt książki, który jest fantastyczny. Powinno pojawić się też pytanie, który z tych dwóch panów skradł moje serce. Otóż do samego końca się wahałam, nie mogąc się zdecydować, ale na ostatnich kartach powieści ostatecznie skłoniłam się w stronę Chaola. Cóż, chyba jestem jedną z tych kobiet, których fascynują ci tajemniczy i niedostępni faceci.



Wielu bohaterów pojawiających się tylko sporadycznie także ma w sobie coś interesującego. Choćby Nehemia, którą przez całą książkę podejrzewałam o najgorsze, a okazała się lojalną przyjaciółką Celaeny, lub Nox, który pojawił się i zniknął po pewnym czasie. Mam ogromną nadzieję, że jeszcze o nich usłyszę w kolejnych tomach.

W Szklanym tronie pojawia się jeszcze jeden motyw, który jest jednym z moich ulubionych występujących w literaturze: rodzina królewska. Ostatnio czytam wiele książek, których bohaterowie są książętami, księżniczkami bądź po prostu w jakiś sposób trafiają na dwór królewski i uwielbiam to! Rodzina królewska bardzo często skrywa wiele mrocznych tajemnic i tym razem nie było inaczej. Możemy liczyć też na wiele intryg, bo w pałacu króla Adarlanu nie brakuje dwulicowych dworzan pragnących sięgnąć po koronę.



Czy są więc jakiekolwiek wady? Jedyne, co przychodzi mi na myśl, to leciuteńkie rozczarowanie, którego doświadczyłam, jeśli chodzi o sam turniej, w którym miał zostać wyłoniony Obrońca Królewski. Spodziewałam się, że ta rywalizacja będzie odgrywała nieco większą rolę, a w rzeczywistości była tylko tłem dla innych wydarzeń. Dopiero finałowe starcie stało się punktem zwrotnym tej historii, jednak czułam, że poprzednie etapy zostały odrobinę pominięte. Ale i tak jest to zaledwie minimalna rysa na doskonałym obrazie tej powieści.

PODSUMOWANIE:
Pozostaje mi powiedzieć tyle - jeśli jeszcze nie czytaliście Szklanego tronu, to w te pędy lećcie do księgarni i kupujcie go bez zastanowienia. Ta książka jest kompletna od A do Z i nie brakuje jej niczego, aby porwać czytelnika tak, żeby zapomniał o bożym świecie. Nie mogę doczekać się kolejnych tomów i czekam z niecierpliwością na to, co będzie się działo dalej. :)






PS. Postanowiłam wprowadzić małe zmiany i umieszczać w recenzjach zdjęcia innych wydań opisywanej książki. Co o tym sądzicie? Sama bardzo lubię widzieć, czy zagraniczne wydania różnią się od naszych.
PS2. No i najważniejsze pytanie do Was - Chaol czy Dorian? :D
_________________________
Zapraszam także na:

FACEBOOK: Books of Souls
INSTAGRAM: books.of.souls

Share:

13 komentarze

  1. Na chwilę obecną chyba Chaol, ale jestem dopiero po pierwszym tomie, a seria ma ich na razie pięć, więc podejrzewam, że jeszcze kilka razy zdąży mi się to zmienić :D
    Ogólnie "Szklany Tron" całkiem mi się podobał, nie zachwycił, ale czytało mi się go przyjemnie :) Trochę przeszkadzały mi te wszystkie schematy, ale muszę przyznać, że przymknęłam na to oko i dałam się po prostu porwać akcji, a to był chyba pierwszy raz, kiedy właśnie owa schematyczność aż tak mi nie wadziła :D
    Pół roku to nie jest długo, ja mam książki, które czekają na przeczytanie już od dwóch lat :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli chodzi o pierwszy tom to zdecydowanie Dorian :) A co dalej to nie powiem, bo nie chcę spojlerować :P Uwielbiam wszystkie książki Maas :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chaol <333 :D
    Uwielbiam go i każdą scenę z jego udziałem czytam z uśmiechem na ustach <3 A jego przyjaźń z Dorianem jest niesamowita <3
    Szklany tron to jedna z najlepszych serii jakie przeczytałam i teraz muszę wreszcie kupić imperium burz, bo nie mogę się doczekać aż poznam dalsze losy Cealeny. ;)
    Pozdrawiam! :)
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze - jestem mega ciekawa, co to za książka ze zdjęcia, która jest tak pozaznaczana :D
    Kocham Sarah J. Maas, jest cudowną autorką, choć miałam okazję poznać jej twórczość tylko przy Dworach. Mimo to bardzo chcę przeczytać Szklany Tron, bo jestem na 100% pewna, że się nie zawiodę. Poza tym wydaje mi się, że Azriel i Kasjan to takie dworskie odpowiedniki Chaola i Doriana :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, porównanie Chaola i Doriana z Kasjanem i Azrielem jest dobre :) No a ta ksiażka pełna karteczek to ,,Harry Potter i Insygnia śmierci" :)

      Usuń
  5. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym przeczytać te książke! Niestety najpierw muszę wywiązać się ze współprac, a czasu mam jak na lekarstwo :( No i portfel tworzy coraz to nowsze pieśni lamentacyjne i opłakuje swoją wewnętrzną pustkę. Ahh ciężkie życie książkoholika!
    Pozdrawiam i obserwuję ;)
    Jutro na moim blogu pojawi się recenzja "Łowcy czterech żywiołów", na którą już dziś serdecznie zapraszam :)
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ah, Szklany tron. Pierwsza część to dopiero była dobra <3


    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie musisz przeczytać całą serię, bo im dalej tym lepiej ! :)

    redgirlbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tą serię <3 Z każdym tomem jest coraz lepiej <3
    Podoba mi się ten pomysł z okładkami :D
    A odpowiadając na pytanie - ani ten, ani ten. Rowan ♥♥

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam dla Ciebie dobrą nowinę, każda kolejna część jest lepsza od swojej poprzedniczki. Dla mnie Szklany tron był dość dobrym wprowadzeniem do serii, ale aż takiego szału nie robił. Dobrze, że pokochałam Doriana, bo mogłabym nie sięgnąć po kolejne części. :(

    Pozdrawiam,
    Magda z Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
  10. Cóż za trudne pytanie! Ale Chaol jak najbardziej, chociaż po 5 tomie Dorian rozłożył mnie na łopatki :)
    Uwielbiam Sarah J. Maas i jej wszystkie książki. Autorka nie ma sobie równych!
    Pozdrawiam,
    Zagubiona w słowach

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham tę książki całym swoim serduszkiem. A wybór jest prosty: Chaol od samego początku tylko Chaol, chociaż Rowan też daje rade.:D

    OdpowiedzUsuń