20 FAKTÓW O MNIE



Hej, kochani!
W zeszłym miesiącu minęła rocznica istnienia bloga, a ja zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie znamy się dobrze. Może mieliście okazję poznać mnie trochę ze strony książkowej, ale wciąż mało wiecie o prawdziwej mnie. Postanowiłam przygotować krótką serię postów, w której będziecie mogli dowiedzieć się o mnie czegoś więcej - dzisiaj skupię się na tych bardziej osobistych, nieksiążkowych faktach, a na następny raz przygotuję te czytelnicze. Zapraszam! :)

Mam małą obsesję na punkcie zapisywania wszystkiego w formie spisów, list czy innych notatek. Przykładem jest moja biblioteczka, której dokładny spis wciąż aktualizuję, a zawiera on oprócz tytułu i autora książki także liczbę stron, cenę katalogową, cenę, za jaką ją kupiłam oraz datę jej zdobycia! Mam też dokładnie obliczoną kwotę, którą wydałam, kupując książki.

Uwielbiam chodzić w sukienkach i spódnicach. Nie wiem, co takiego jest akurat w tych częściach garderoby, ale czuję się w nich świetnie. W spodniach często czuję się jak szynka obwiązana sznurkiem, a sukienka lub spódnica daje mi trochę "luzu" :D

Nie lubię słońca i ciepła. Jestem wielką fanką zimy i, jak dla mnie, mogłaby ona trwać przez cały rok. Nie potrafię znieść słońca padającego na moją twarz i pewnie wpływ na to mam moja cudowna cera, która postanawia zrobić się nieludzko czerwona, kiedy tylko zobaczy promień słońca.

Zawsze jest mi zimno. Nawet na wiosnę i nawet, kiedy wszyscy inni narzekają na gorąco. Pewnie wpływa na to moje słabe krążenie krwi, ale ZAWSZE mam zimne dłonie. Szczerze, już się do tego przyzwyczaiłam!

Nie jem słodyczy. Od prawie 3 lat. Nie jest to sprawa diety, którą utrzymuję, bo takowej nie ma, ale moich nawyków żywieniowych. W sumie, staram się odżywiać zdrowo, a omijanie słodyczy, choć może ciężko w to uwierzyć, nie sprawia mi żadnego problemu.

Uwielbiam gotować i, przed wszystkim, JEŚĆ! Moją ulubioną kuchnią jest kuchnia włoska, a makarony mogłabym jeść w kółko przez całe życie. Uwielbiam tworzyć tradycyjne potrawy w nieco zdrowszej, "odchudzonej" wersji <3

Kocham jeść kapustę pod każdą postacią. Pewnie to dziwne, ale czasem z chęcią zjadam kapustę kiszoną prosto z woreczka jako pyszne danie na kolację. Pewnie dlatego moim ulubionym daniem wigilijnym jest... kapusta z grochem.

Już ostatni fakt dotyczący nawyków żywieniowych - mam dziwny zwyczaj posługiwania się małymi widelcami, małymi łyżeczkami i jedzenia wszystkiego w miskach. Nic nigdy nie smakuje mi tak dobrze na talerzu, jak w misce. :)

Sport to ogromna część mojego życia. Od 5 lat trenuję siatkówkę w drużynie, w sezonie letnim biegam, a oprócz tego kilka razy w tygodniu robię trening sama w domu. Nie wyobrażam sobie dnia bez aktywności fizycznej, a kiedy przez dłuższy czas siedzę w miejscu, czuję się jak mała kluseczka i po prostu muszę iść poćwiczyć!

Mam królika, który mnie nie znosi. Cóż, już dawno zauważyłam, że dzieci i zwierzęta raczej mnie nie lubią, ale mój własny królik jest w tym mistrzem! Nie mogę dotknąć go 5-metrowym kijem, bo zaczyna szaleć, biegać po klatce i wyrzucać całą jej zawartość dookoła. Nie wolno mi przejść spokojnie koło jego klatki, bo zaraz zaczyna swój opętańczy bieg. Nie wiem, może potrzebuję zaklinacza zwierząt!

Potrafię grać na gitarze klasycznej i uwielbiam śpiewać. Czasem zdarza mi się grać razem z moim bratem, który zajmuje się gitarą elektryczną, ale zwykle śpiewam tylko gdy nie ma nikogo w domu. Chociaż występy publiczne zdecydowanie nie są dla mnie, zdarza mi się śpiewać w chórze.

Czuję się inna pośród ludzi ogarniętych szałem seriali. Naprawdę, bardzo rzadko zdarza mi się oglądać seriale, a nawet jeśli już do tego dojdzie, to są to mało znane produkcje, które lata świetności mają już za sobą. W sumie, jedynymi serialami, które oglądam w miarę regularnie (czyli u mnie jest to średnio jeden odcinek na miesiąc), są Skazany na śmierć i Sherlock.

Mam niezwykłe zdolności do siania zniszczeń dookoła siebie. Potrafię na przykład jednego dnia rozbić żarówkę handelkiem i wyrwać gniazdko ze ściany, a następnego strącić kubek z herbatą nogą i rozlać ją po całym pokoju (true story!). Jakby tego było mało, żałośnie często zdarza mi się uszkodzić też innych ludzi. Potrafię wymienić wiele sytuacji, kiedy kogoś nabawił się przez mnie kontuzji :'(


Aby spać, muszę mieć perfekcyjne warunki. Nie może padać na mnie ani jeden promień światła, więc rolety mam całkiem zasunięte, muszę być dokładnie owinięta kołdrą i do moich uszu nie mogą dochodzić żadne dźwięki.

Jestem dosyć niska - mam 163cm wzrostu. Może nie jest to jakoś katastrofalnie mało, ale otaczam się ludźmi raczej wysokimi, więc przez większość czasu czuję się naprawdę mała!

Kiedy byłam mała, okropnie bałam się czerwonego koloru. Tak, tak, wiem, że to dziwne, ale jako dziecko byłam dosyć specyficzna. Ten strach narodził się, kiedy oglądałam w Gwiezdnych Wojnach moment, podczas którego Anakin wpada do lawy. Naprawdę, byłam tą sceną tak przerażona, że nie mogłam spać przez kilka nocy, a potem przez parę dobrych lat nie znosiłam koloru czerwonego :D

Fascynuje mnie himalaizm. Pewnie ze względu na to jednym z moich ulubionych filmów jest Everest, który mogłabym oglądać bez końca. Uwielbiam książki w tematyce alpinizmu lub himalaizmu, a sama też często chodzę po górach (ale raczej Alpach niż Himalajach ;) ).



Jeśli miałabym wybrać zarówno moją ulubioną postać filmową, jak i najlepszą według mnie grę aktorską, wybrałabym rolę Heatha Ledgera jako Jockera w filmie Mroczny Rycerz.

Uwielbiam stare disneyowskie filmy, a szczególnie High School Musical, z którego wciąż po latach znam wszystkie piosenki.


Jako mała dziewczynka miałam małą obsesję na punkcie Akademii Pana Kleksa i oglądałam ten film co najmniej raz dziennie. Bardzo jednak bałam się opowieści Kruka Mateusza!




To już wszystko - mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Dajcie znać, jeśli mamy jakieś wspólne cechy lub jeśli w czymś bardzo się różnimy. Też chciałabym Was lepiej poznać! :)

_________________________
Zapraszam także na:


FACEBOOK: Books of Souls
INSTAGRAM: books.of.souls

Share:

14 komentarze

  1. Oj, coś Ty zrobiła temu królikowi? Spróbuj go jakoś do siebie przekonać: byle ostrożnie i z cierpliwością. Nie przeszkadzaj mu, mów do niego łagodnie, uważaj, by nie robić gwałtownych ruchów, karm go z ręki - w końcu go do siebie przekonasz. Lepiej popracować trochę ze zwierzakiem, niż sprawić, by żył w ciągłym stresie. Może poczytaj o nich trochę, np. tutaj: http://uszata.com/eksplorer/opieka/poczatki.html - to mądre zwierzaki i sporo je nauczyć można.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też kocham sukienki i spódnice! Czasem czuję się dziwnie, bo większość dziewczyn z mojego otoczenia woli spodnie i kiedy przychodzę do szkoły w sukience zdarza mi się usłyszeć "a czego sie tak wystroiłaś?".. a ja tylko chciałam, żeby mi było wygodnie! :v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Nie znoszę tego pytania ,,A na jaką to okazję się tak ładnie ubrałaś?" :( Nikomu nie przychodzi na myśl, że najzwyczajniej w świecie nie potrzebuję okazji, żeby założyć sukienkę... Dzisiaj, kiedy wszyscy noszą spodnie, wydaje się to dziwne ;)

      Usuń
  3. Też mam taką listę, gdzie spisuję swoje książki, również wpisuję tam ilość stron oraz cenę za jaką ją kupiłam, co prawda nie notuję ceny katalogowej, ale mam jeszcze rubrykę na wydawnictwo, miejsce zakupu oraz informację, czy posiadam w niej autograf :)
    Również lubię nosić spódnice, sukienki już trochę mniej, natomiast do spodni nic nie mam, aczkolwiek zawsze mam problem z ich zakupem, bo... też jestem niska i to o kilka ładnych centymetrów, niż Ty, więc moim marzeniem zawsze było dobicie chociaż do 160, a niestety się nie udało.
    Natomiast bardzo różni nas kwestia spania - ja jestem w stanie zasnąć w każdych warunkach, moja współlokatorka się ze mnie śmieje, bo mi naprawdę nic nie przeszkadza - ani hałas, ani światło, ani pora dnia, kompletnie nic. Zdarzyło mi się już spać w teatrze, planetarium, na konferencjach, a nawet w muzeum. Także no... :D
    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak można nie jeść słodyczy? Ja nie wytrzymuje bez nich dnia. Aktywność fizyczna, u mnie raczej jest z nią słabo,chociaż nie jestem najgorsza XD Też uwielbiam stare filmy Disneya ♥♥♥ Mnie też zwierzęta raczej nie lubią, a dzieci to zależy.:D Pozdrawiam cieplutko :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym potrafić w taki sposób omijać słodycze, to moja największa zmora i w ostatnim czasie bardzo się przez nie niestety zaokrągliłam. Teraz muszę zająć się aktywnością fizyczną, za którą w przeciwieństwie do Ciebie nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. odstawienie słodyczy to kwestia na początku silnej woli, a później już tak leci :D Dominiki, 163 cm to wcale nie tak mało, mówię to ja, mierząca całe 150 cm XD fajnie było Cię lepiej poznać. sama muszę pomyśleć o napisaniu takiego posta u siebie :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również uwielbiam śpiewać i nawet przez kilka lat mogłam się realizować w zespole. Uwielbiam też kapustę :) Zawsze było i jest mi zimno - bez względu na porę roku (a to sprawka niedoczynności tarczycy).
    Podziwiam za odstawienie słodyczy. Co prawda, nie jem ich codziennie (zdarza mi się kilka dni nie jeść w ogóle), ale nie mogłabym chyba z nich zupełnie zrezygnować.
    A! Mam 160 cm wzrostu :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje z okazji rocznicy! Ja też mam niewiele ponad 160cm, nie przepadam za słodyczami ale jednak lato kocham bardziej niż zimę;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Również uwielbiam spódnice i sukienki, za to nie znoszę zimy. Kocham ciepło (poniżej 20 stopni, a ja trzęsę się z zimna), ale też unikam słońca i filtr 50 zawsze mam w torebce. W kwestii spania mam tak, że bez problemu zasnę u siebie w łóżku, nawet jak mi coś cyka czy szumi, ale u obcych w ogóle zasnąć nie mogę. Wtedy bezsenna noc gwarantowana, nawet jak jest cichutko jak makiem zasiał.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Brawo dla nas - bo ja też od bardzo dawna nie jem słodyczy :D
    Wiem jak to jest otaczać się wysokimi ludźmi.. sama mam 162 cm wzrostu i to dla mnie katorga, a wiem, że nie urosnę już. W wielu kwestiach się zgadzamy, bo ja też nie lubię gorąca, wolę jak jest zimno, mimo że mam prawie zawsze zimne dłonie. Kocham sport ♥ i High School Musical!

    Buziaki, pozdrawiam cieplutko!
    Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń
  11. 3, 8, 13 i 19 mam tak samo! Nie lubię lata, za to kocham zimę <3 Małe łyżeczki i widelce są najlepsze, jakoś ciężko jest mi zjeść np. owsiankę dużą łyżka... Co do siania zniszczeń wokół siebie...popsułam kiedyś okno, a raczej próbując je ZAMKNĄĆ dziwnie i niespodziewanie wyleciało... HSM uwielbiam i w sumie dawno już nie oglądałam :D

    http://pomiedzyrozdzialami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja z kolei nie jestem fanką sukienek i spódniczek, preferuję spodnie, trampki jakąś koszulkę i bluzę (koniecznie zakładaną przez głowę)
    Również mam zawsze zimne dłonie (i stopy!) nawet w lato, gdy temperatura dochodzi do 36 stopni, wtedy moje zimne dłonie są zbawieniem, darmowe chłodzenie :D
    Żeby zasnąć muszę mieć zasłonięte rolety, ciszę w domu i wyłączone wszystkie listwy, a jeśli nie daj Boże któryś z sąsiadów włączy muzykę o absurdalnie późnej porze, to mogę zapomnieć o śnie.
    Jestem niezdarna z tylu wylanych napoi, które ja wylałam to można by utworzyć jakiś mały staw XD
    Bardzo ciekawy pomysł na post
    Pozdrawiam cieplutko ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Też jest mi wiecznie zimno :( Taka rada - zbadaj tarczycę, bo bardzo często objawia się zimnymi dłońmi czy stopami ;)
    Bardzo zazdroszczę Ci tej, hm, awersji do słodyczy - też próbuję przestać je lubić, ale nijak nie wychodzi. Co prawda wciąż jem je bardzo rzadko, ale tylko ja wiem, ile wysiłku to kosztuje.
    A - no i też podśpiewuję m.in. "Breaking free" :D

    Pozdrawiam ciepło,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń