DWÓR MGIEŁ I FURII, CZYLI KSIĄŻĘ NOCY NADCHODZI - RECENZJA #62

Tytuł oryginalny: A Court Of Mist And Fury Seria: Dwór cierni i róż #2 Autor: Sarah J. Maas Data premiery: 11 stycznia 2017 Wydawnictwo:...



Tytuł oryginalny:
A Court Of Mist And Fury
Seria: Dwór cierni i róż #2
Autor: Sarah J. Maas
Data premiery: 11 stycznia 2017
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 764

PIERWSZE ZDANIE:



OPIS:
Po tym, jak Feyrze udało się ocalić Prythian i wyjść cało ze starcia z Amaranthą, już jako nieśmiertelna fae trafia z powrotem na Dwór Wiosny. Wkrótce ma poślubić Tamlina i wieść długie i szczęśliwe życie u jego boku. Wszystko to, o co Feyra walczyła, w końcu stało się prawdziwe, jednak ona sama nie czuje się szczęśliwa. Nigdy nie chciała żyć jak księżniczka, uwięziona w ogromnym pałacu. W dodatku wciąż męczą ją koszmary, które nie dają jej zapomnieć o zbrodni, jaką popełniła, aby wyzwolić Prythian. Książę Dworu Nocy, Rhysand, nie zapomniał także o zawartej umowie - Feyra musi spędzać cały tydzień każdego miesiąca jako gość lub niewolnica na jego dworze.


OPINIA:

Tej książki nie można zignorować. Pojawia się ostatnio w każdym najodleglejszym zakątku blogosfery i zdobywa opinie co najmniej tak pochlebne jak Dwór cierni i róż. Słyszałam nawet niemało głosów o tym, że zdecydowanie przerasta poziomem pierwszy tom serii. Przez te wszystkie ohy i ahy nie miałam najmniejszych wątpliwości, że ta książka będzie czymś niezwykłym. Nawet nie przyszło mi na myśl, że będę miała z nią jakikolwiek problem.



A jednak - początkowo miałam.
Fala uwielbienia nie nadeszła, akcja mnie nie porwała, a historia przewijała się przed moimi oczami bez większego efektu. Książka nie była zła, o nie, po prostu zabrakło mi tego, o czym wszyscy mówili - szaleńczego tempa, gorącego romansu oraz mrocznego i kradnącego serce Rhysanda. Taki stan maleńkiego rozczarowania trwał mniej więcej do... 500 strony. Jest mi naprawdę bardzo przykro, że musiałam czekać tak długo na rozwój akcji, bo gdyby od samego początku porwała mnie ona tak, jak stało się to później, mielibyśmy niekwestionowaną kandydatkę na najlepszą książkę roku. Ale jeszcze zanim przejdziemy do zachwytów...

Po lekturze Dworu cierni i róż byłam w znacznie mniejszym, w porównaniu do zwolenników Rhysa, kręgu wielbicieli Tamlina. Naprawdę dziwiłam się tym, którzy zachwycali się Księciem Nocy, a Tamlin wydawał mi się doskonały, warty całej walki i poświęcenia, jakie wykonała dla niego Feyra. Ale w drugim tomie serii bohaterowie się zmienili. Tamlin stał się nieczułym i apodyktycznym draniem, w którym ciężko było ujrzeć czarującego Księcia Wiosny. Feyra, zapewne przez przebywanie w zamknięciu, chwilowo utraciła swoją wolę walki i butność. Na samym początku czułam więc tylko głęboką irytację zachowaniem Tamlina i ogromne współczucie dla Feyry. W takiej sytuacji nie wiedziałam już kogo lubić, a kogo nie. W dodatku pojawił się tajemniczy Rhysand, który tak mnie ostatnim razem irytował...



Zdecydowana większość czytelników była pod ogromnym wrażeniem bohaterów, a przede wszystkim Rhysa. A ja, owszem, kiedy już przyzwyczaiłam się do nowego porządku wśród bohaterów (w końcu miałam na to ponad 700 stron, nie?), to zaczęłam zauważać wiele ich znakomitych cech. Feyra znów dała pokaz niezwykłej waleczności i po raz kolejny udowodniła, że jest gotowa poświęcić wszystko dla tych, których kocha. Rhysand okazał się dużo głębszą i bardziej złożoną postacią niż się spodziewałam. Pełen mroku, pełen tajemnic, z ogromem dobra skrywanego pod maską złego księcia. Każde z osobna - Feyra i Rhys - zrobili na mnie ogromne wrażenie. Ale oboje razem? Już niekoniecznie. Za każdym razem, kiedy wyobrażałam sobie Feyrę i Rhysanda razem, jako władców Dworu Nocy, coś mi nie grało. Czy ktokolwiek miał podobne odczucia?

Teraz czas w końcu, aby posypały się pochwały. Racja, pierwsze 500(!) stron mnie nie powaliło, ale kolejne 250 zrobiło to znakomicie. Aż tak, że jestem gotowa wybaczyć autorce niemrawy początek, bo druga część książki była po prostu zachwycająca. Sarah J. Maas ma to do siebie, że potrafi zaskakiwać. Jakiekolwiek wcześniejsze przewidzenie losów bohaterów jest w zasadzie niemożliwe, pisarka zwyczajnie rzuca nam w twarz zapierającymi dech w piersiach wydarzeniami. Chyba najgorszymi rzeczami w książkach są przewidywalność i mało wyraziste postacie, ale żadnej z nich nie znajdziecie w Dworze mgieł i furii.

Nie mogę się jeszcze nazwać znawczynią twórczości Sarah J. Maas, bo jej Szklany Tron stoi nietknięty na mojej półce, ale za każdym razem, kiedy zbliżam się do końca książki jej autorstwa, pochłania ona cały mój świat i odwraca uwagę od rzeczywistości. Dosłownie, kiedy czytam czy to Dwór cierni i róż, czy Dwór mgieł i furii, mogłabym nie oddychać, nie spać i nie jeść (co jest zdecydowanie najtrudniejsze!), dopóki nie dotrę do ostatniego słowa tej historii.



Czy tom drugi przebił poziomem tom pierwszy? Nie sądzę. Dwór cierni i róż wprowadził mnie w magiczny świat fae i stał się jedną z najlepszych książek zeszłego roku. Jego kontynuacja miała momenty gorsze i lepsze, co nieco zaważyło na mojej ocenie. Ale nie zapominajmy, że w dalszym ciągu jest to powieść absolutnie fenomenalna! Ta książka ma w sobie wszystko, czego poszukuje spragniony czytelnik: wyraziści bohaterowie, mroczne charaktery, walka światów, a nawet wątek romantyczny (który wprawdzie mnie nie przekonał, ale tak, istniał).

PODSUMOWANIE:
Sarah J. Maas nie rozczarowuje. Po dosyć opornym początku nadeszła zaskakująca i warta wyczekiwania akcja. To, co wydarzyło się na ostatnich kilku dziesięciu stronach powieści zostawia w głowie jedno wielkie pobojowisko. Czegóż chcieć więcej? Z całego serca polecam tą kontynuację i z niecierpliwością czekam na zakończenie trylogii!

_________________________
Zapraszam także na:


FACEBOOK: Books of Souls
INSTAGRAM: books.of.souls

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Bardzo ładna recenzja, mówię tezo grafice i zdjeciach. Nie czytałam tej serii, ne moge się wypowiedzieć.
    Pozdrawiam i zapraszam na nowy post http://polecam-goodbook.blogspot.com/2017/04/ojciec-chrzestny-zaproszenie-na-film.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam tą trylogię z wielu recenzji, jednak nie miałam jeszcze okazji jej przeczytać.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  3. Musze to wreszcie przeczytać! <3
    Słyszałam ze w tej części zdecydowanie króluje Rhys, który skradł serce wielu czytelniczkom, a ja podobnie jak ty w pierwszym tomie mimo wszystko wolałam Tamlina, jednak wiedziałam ze Rhys jeszcze mnie czymś zaskoczy. Dlatego baaardzo chce się przekonać czy zachwycę się nim tak jak większość dziewczyn - już nie mogę się doczekać lektury! <3
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i uwielbiam. Wreszcie miałam swojego ulubionego czarnego bohatera dla siebie, już teraz mogę to przyznać, że Rhys to mój książkowy mąż! Po końcówce umieram z ciekawości, co będzie dalej! A na kolejny tom sobie poczekamy... Pozdrawiam!
    Osobliwe Delirium

    OdpowiedzUsuń
  5. Sarah J. Maas ma talent, co zrobisz. Mimo, że w jej książkach często wiele rzeczy mi przeszkadza to i tak na końcu zawsze jestem zachwycona. Nie wiem jak to robi, ale z ta pozycja nie była wyjątkiem.

    Pozdrawiam,
    Magda z Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku jak ja to kocham *.* Sarah J. Maas to moja mistrzyni <3 Szkoda, że nie porwało Cię tak, jak większości, ale jak to się mówi - ile ludzi tyle opinii ;* Zgadzam się z Tobą co do tych zakończeń - w Szklanym tronie też w każdym tomie takie porywające zakończenia są *.*
    Pozdrawiam ^^
    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś chyba pierwszą osobą, którą widzę, że wytyka wady TEMU ACOMAFOWI. Ale ocena końcowa i tak niezła XD

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recenzja! Masakra Dwór sobie leży i na mnie zerka, pewnie niedługo się w końcu za niego wezmę, bo inaczej sobie tego nie wybaczę!

    Serdecznie pozdrawiam,
    camilleshade-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń