MÓJ PIERWSZY RAZ... W BIBLIOTECE - WYZWANIE

Witajcie! Postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu zorganizowanym przez autorkę bloga Zajęcza Nora i opowiedzieć Wam moją historię biblioteki...




Witajcie! Postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu zorganizowanym przez autorkę bloga Zajęcza Nora i opowiedzieć Wam moją historię biblioteki - miejsca, dzięki któremu prawdopodobnie większość książkoholików rozpoczęło swoją czytelniczą karierę. Opis wyzwania możecie zobaczyć TUTAJ.

Należę do osób, które czytały książki... w zasadzie od zawsze. Nie potrafię przypomnieć sobie konkretnego momentu, kiedy wkroczyłam do niezwykłego świata wyobraźni i fantastyki, zawartego w powieściach, ponieważ mam wrażenie, że towarzyszył mi on od małego dziecka.


POCZĄTKI

Pamiętam, jak jeszcze przed rozpoczęciem szkoły podstawowej wychodziłam z biblioteki miejskiej z co najmniej czterema książkami. Na samym początku były to najczęściej liczne przygody Martynki, żółwia Franklina oraz Hani Humorek. Tym, co wyjątkowo zapadło mi w pamięć były tomy o Mikołajku, które mój tata kupował mi od czasu do czasu za dobre sprawowanie. Wyjątkowo uwielbiałam przygody tego małego francuskiego chłopca. Dzięki tato! :') Później, kiedy byłam już nieco starsza, z podekscytowaniem wybierałam lektury z działu ,,OD 11 LAT". Uwielbiałam typowe dziewczyńskie historyjki dla małych dziewczynek - grupa przyjaciółek, pierwsze zakochanie, często zdarzały się wymyślne opowiadania o bohaterce, która staje się gwiazdą światowej muzyki. Takie opowiastki w pewien sposób odzwierciedlały moje dziecięce marzenia o sławie i karierze.




BIBLIOTEKA SZKOLNA

W czasie sześciu lat nauki w szkole podstawowej korzystałam ze szkolnej biblioteki głównie dlatego, że wiązały się z tym korzyści takie jak pochwały oraz dyplomy dla najlepszego czytelnika. Pod koniec każdego miesiąca wywieszano także kartkę z liczbą książek wypożyczonych w tym czasie przez daną klasę, co dodatkowo nakręcało mnie do częstych odwiedzin w tym miejscu. Niestety, biblioteka szkolna w przeciwieństwie do miejskiej, była bardzo ograniczona, a przestępując jej próg nie było możliwości wejścia między półki i rozejrzenia się za interesującą mnie lekturą. Jako że byłam dosyć nieśmiałym dzieckiem, jeśli chodzi o kontakty z dorosłymi, i często wstydziłam się zapytać o konkretny tytuł, zwykle wybierałam to, co stało na widoku - najczęściej były to książki o Koszmarnym Karolku. Nie zliczę, ile ich przeczytałam w ciągu tych lat.


NOWA BIBLIOTEKA MIEJSKA


Całkiem niedawno, bo zaledwie kilka miesięcy temu, moja biblioteka miejska dostała porządne dofinansowanie, a pieniądze przeznaczono na remont oraz zakup nowych książek. Długie czekanie a wielkie otwarcie w ciągu trwających
prac remontowych opłaciło się. Doczekałam się bardzo nowoczesnej, świetnie wyposażonej biblioteki. Zdjęcie u góry posta to wizualizacja nowego wyglądu placówki, a w rzeczywistości wygląda ona bardzo podobnie. Śmiało mogę powiedzieć, że to jedno z moich ulubionych miejsc w moim mieście. Nieustannie zaskakują mnie nowości i bestsellery, które znajduję na półkach. Chyba tak bardzo przyzwyczaiłam się do starej biblioteki, które prawie nigdy nie odświeża swoich zbiorów, że byłam w poważnym, ale pozytywnym szoku, kiedy po remoncie ujrzałam tam nowe, dopiero co wydane książki.



ZNAJOMA TWARZ


Mam wrażenie, że znam już wszystkie panie, pracujące w bibliotece i że one także kojarzą moją twarz. No cóż, przychodzę tam prawie w każdym tygodniu, buszując pomiędzy działem młodzieżowym a działem kryminalnym, za każdym razem wychodząc z pokaźnym stosikiem książek. W mojej szkolnej bibliotece też jestem stałym bywalcem, a pani bibliotekarka zna mnie na tyle, że pyta mnie o zdanie w kwestii zakupu nowych książek dla uczniów. ,,Co dzisiaj czyta młodzież?", pyta mnie, a wtedy ja zaczynam niekończący się monolog na temat pozycji, które chciałabym ujrzeć w naszej bibliotece. ;)

A jaka jest Wasza historia związana z biblioteką?  Chętnie usłyszę Wasze historie. :)

____________________________
FACEBOOK: Books of Souls
INSTAGRAM: books.of.souls

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Ach Mikołajek... <3 Jedna z moich ulubionych serii z dzieciństwa. :)

    Piękna historia! :)

    Czytanie Naszym Życiem

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie również panie z biblioteki bardzo dobrze znają. Niestety do szkolnych bibliotek nigdy nie chodziłam, bo wszystkie panie bibliotekarki były jędzami. No cóż....

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie świetne wspomnienia! Też uwielbiam biblioteki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super historia! Uwielbiam czytać, lecz zawsze jak chce coś przeczytać to kupuję tą książkę i robię swoją własną bibliotekę w domu :)

    http://livetourevel.blogspot.com/2016/08/motywacja-czyli-jak-wyjsc-z-dobrym.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna historia. Twój pierwszy raz z literaturą jest rewelacyjny. Sama też wiele zawdzięczam bibliotece. Twoja wygląda wspaniale tak nowocześnie :)
    Dziękuję, że podjęłaś wyzwanie i opowiedziałaś swoje początki miłości do książek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak! Mikołajka nie da się nie kochać <3
    Uwielbiam odwiedzać biblioteki, bo w nich często mogę spotkać innych książkoholików :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oooo Przygody Mikołajka :D Mam do nich sentyment :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, wspomnienia szkolnych i nieszkolnych bibliotek. :) W podstawówce i gimnazjum nie miałam dobrze wyposażonych półek z książkami, ale w liceum zaczęła się bajka. Potrafiłam na każdej przerwie przychodzić do biblioteki, byle tylko popatrzeć na książki. Czasami wychodziłam z pięcioma pozycjami. Pani z biblioteki zawsze polecała i pytała o różne inne książki i naprawdę pobyt w szkole, był jakiś taki przyjemniejszy. :) Prócz biblioteki szkolnej chodziłam też wtedy aż do trzech (!) bibliotek miejskich, które były w pobliżu. Chętnie poszłabym tam znowu, ale kiedy mieszka się już w innym mieście, wiem że terminy by goniły. :)

    Pozdrawiam serdecznie z:
    www.bookprisoner.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń