108. [PRZEDPREMIEROWO] KREDZIARZ, CZYLI KIEDY ZABAWA PRZERADZA SIĘ W KOSZMAR

Tytuł oryginalny: The Chalkman Autor: C.J. Tudor Data premiery: 28 luty 2018 Wydawnictwo: Czarna Owca Liczba stron: 384 PIER...


Tytuł oryginalny: The Chalkman
Autor: C.J. Tudor
Data premiery: 28 luty 2018
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 384

PIERWSZE ZDANIE:


OPIS:
To Kredziarz podsunął dwunastoletniemu Eddiemu pomysł, aby porozumiewać się z przyjaciółmi za pomocą kredowych ludzików. Zabawa ta była doskonałym urozmaiceniem sennych wakacji, jednak skończyła się w momencie, gdy rysunki zaprowadziły chłopców do ukrytych w lesie zwłok.

Trzydzieści lat później, gdy Eddie wciąż walczy z nawiedzającymi go wspomnieniami, koszmar nagle powraca. Mężczyzna dostaje kopertę, w której wnętrzu kryje się tylko kawałek kredy i rysunek człowieka z pętlą na szyi. Czy niewinna zabawa z dzieciństwa kiedykolwiek się zakończyła? A może zabójcza gra Kredziarza wciąż trwa, mimo że nie wszyscy są tego świadomi…

OPINIA:
Mało jest takich książek, które porażają już od pierwszego zdania. Zwykle akcja potrzebuje chwili czasu, aby się rozkręcić, a pierwsze ciarki na plecach przychodzą po kilkudziesięciu stronach. Kredziarz zmroził mi jednak krew w żyłach już pierwszymi słowami, a krótki prolog napełnił niepokojem i ekscytacją – było to idealne rozpoczęcie książki, która miała trzymać w napięciu do samego końca. Czy tak się stało?



Nigdy nie sądziłabym, że coś tak prostego i dziecinnego, jak narysowane kredą ludziki, może stać się motywem przewodnim serii zabójstw. Rysunki te znaleziono przy pierwszym z ciał i nie brakowało ich przy ostatnim. Autorka bardzo pomysłowo uczyniła te znaki maleńkimi symbolami, na których widok coś przewraca się w żołądku. W książce jest jednak o wiele więcej momentów, w których ma się ochotę rozejrzeć dookoła, żeby upewnić się, czy aby na pewno jesteśmy sami w pokoju, a nikt nie czai się w drugim pomieszczeniu, w szafie lub za rogiem. Każdy rozdział zakończony jest odkryciem kolejnego elementu układanki, który zmienia wszystko i po którym tak ciężko zebrać myśli. Jak możecie się domyślić, działa to w ten sposób, że podczas czytania obiecujecie sobie ,,jeszcze tylko jeden rozdział”, a kończy się na czterech, bo nie możecie przestać. Ta powieść łatwo uzależnia.

Kredziarz to książka, przez którą się płynie w zastraszającym tempie. Mija się setną stronę, dwusetną, trzysetną… Nagle historia się kończy, a ty myślisz z żalem: ,,Co? To już?”. Lekkość czytania potęguje też fakt, że książka nie jest napisana typowym dla niektórych kryminałów ciężkim językiem i nie przytłacza swoją atmosferą. Szczerze mówiąc, styl C.J. Tudor bardzo przypadł mi do gustu, ale nie przypominał tego, który znałam chociażby z książek Jo Nesbo czy Roberta Galbraitha. Dodaje to jednak Kredziarzowi  dodatkowego smaczku – historia wydaje się być bardziej niewinna, a to, co kryje się na następnych stronach jest w stanie jeszcze bardziej nas zaskoczyć.



Aż ciężko uwierzyć, że jest to debiut autorki! Jak na swoją pierwszą książkę, C.J. Tudor wykazała się ogromną pomysłowością, a stworzona przez nią historia okazała się wciągająca i pełna zwrotów akcji. Jeśli pisarka w takim stylu rozpoczyna swoją przygodę z tworzeniem książek, strach pomyśleć, co będzie dalej. Jeśli do księgarni trafi jej kolejna powieść, będę pierwszą osobą, która ustawi się w kolejce.

Jest jednak pewien mankament, który nieco zaważył na ocenie. Miałam wrażenie, że niektóre wskazówki dotyczące rozwiązania zagadki zostały wyartykułowane zbyt mocno. Ja sama nie mogę pochwalić się analitycznym umysłem i ponadprzeciętną spostrzegawczością, a Sherlock Holmes byłby ze mnie kiepski, ale nawet ja wyłapałam pewne elementy, dzięki którym czytelnik był w stanie odkryć tożsamość mordercy na własną rękę. Tym samym autorka w pewnym stopniu pozbawiła się cennego elementu zaskoczenia, który działałby na jej korzyść. Nie oznacza to jednak, że w książce brakowało niespodzianek. Końcówka faktycznie wbiła mnie w fotel i pozostawiła w mojej głowie plątaninę myśli, które już nigdy nie mają być rozsupłane.



Mam też pewien problem z tym, że niektóre wątki były nieco zbyt zagmatwane. Nie wiem, czy odbierać to jako wadę, czy wręcz przeciwnie – jako zaletę, która nie pozwala się czytelnikowi połapać w wydarzeniach. Chodzi mi o to, że czasem nie rozumiałam już co się stało, jak i dlaczego. Być może wyjaśnienia autorki były nieco zbyt zawiłe, ale, jak mówię, nie wiem, czy jest to plus, czy minus książki.

PODSUMOWANIE:
Czytałam Kredziarza z największą przyjemnością. Jest to kryminał, który zdecydowanie zasługuje na uwagę, tym bardziej, że jego autorka dopiero co zawitała do książkowego świata. Warto wypatrywać jej twórczości w przyszłości, ponieważ w Kredziarzu wykazała się oryginalnością i zdolnością do wpływania na emocje czytelnika. Kredziarz to powieść, na którą powinniście zacząć polować już pod koniec lutego. Jestem pewna, że nie będziecie tego żałować.



Za egzemplarz książki gorąco dziękuję wydawnictwu Czarna Owca!

You Might Also Like

0 komentarze