Tytuł oryginalny: The Raven BoysAutor: Maggie Stiefvater
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 487
Moja ocena: 4/10
PIERWSZE ZDANIE:
Blue Sargent nie potrafiłaby powiedzieć, ile razy słyszała, że zabije miłość swojego życia.
OPIS:
Blue Sargent pochodzi z rodziny wróżek, ale jako jedyna nie odziedziczyła zdolności przepowiadania przyszłości. Dziewczyna ma za to inny dar - jej obecność pomaga wróżkom w kontakcie ze światem zmarłych. W tym samym miasteczku mieści się elitarna szkoła dla chłopców, której uczniów Blue zawsze omijała szerokim łukiem. Jednak los stawia jej na drodze trójkę przyjaciół, Ganseya, Adama i Ronana, którzy poszukują tajemnych linii mocy i wierzą w odrodzenie legendarnego Króla Kruków - Glendowera.
Niezwykłe umiejętności Blue pomagają im odkryć zagadki przeszłości.
Wkrótce nastolatkowie trafiają do magicznego lasu, w którym czas płata figle, a świat rzeczywisty zdaje się nie istnieć. Zobaczą tam coś, co na zawsze zmieni ich życie.
OPINIA:
Przyznam się Wam, że kiedy znalazłam tę książkę w bibliotece, byłam bardzo podekscytowana i nie mogła m się doczekać, kiedy zacznę ją czytać. Mając w pamięci mnóstwo pozytywnych opinii, jakie o niej czytałam, nastawiłam się na niezwykłą, magiczną lekturę. Jak się okazało, książka ta z magią miała mało wspólnego, a zamiast mnie zachwycić, zwyczajnie mnie znudziła.
Pierwszym skojarzeniem, jakie przyszło mi do głowy zaraz po rozpoczęciu Króla Kruków, były liczne podobieństwa do serii Silver Kerstin Gier. Nie dość że styl obu autorek był do siebie zbliżony, to książki poruszały podobne tematy: magia, mroczne rytuały oraz wróżby (w Silver były to sny). Do tego mamy naszą główną bohaterkę pośród trójki chłopaków: w Królu Kruków poznajemy Ganseya, Adama i Ronana, natomiast w powieści Kerstin Gier Graysona, Jaspera i Arthura. W obu książkach pojawia się nawet postać o takim samym imieniu - Persefona. Oczywiście, nie mogę zarzucać tego podobieństwa powieści Maggie Stiefvater, ponieważ jej książka została wydana 3 lata wcześniej, jednak nasuwa mi się pytanie, czy Kerstin Gier nie wzorowała się przypadkiem na Królu Kruków?
Głównym powodem, dla którego serię Silver oceniłam znacznie wyżej niż Króla Kruków, a zarazem aspektem różniącym obie książki było to, że podczas gdy Kerstin Gier stworzyła ciekawą, intrygującą książkę z magicznym światem snów, która jest raczej humorystyczna i zabawna, tak powieść Maggie Stiefvater okazała się bardziej ponura, nużąca i zwyczajnie nudna. Wydarzenia, o których czytamy w opisie mają miejsce dopiero po 200 stronie książki! Nie wiem, jak udało mi się przetrwać ten niemiłosiernie długi wstęp, który sprawiał, że oczy same mi się zamykały do snu.
Kiedy już (dzięki Bogu) akcja zaczyna się rozkręcać, pojawiają się fascynujące i intrygujące wątki, takie jak motyw zaginania czasoprzestrzeni i ogólnego mieszania w czasie. Przyznam, że zawsze podobał mi się ten temat poruszany w książkach, mimo tego, że jest dosyć trudny do zrozumienia.
Zadowolenie z ciekawej książki nie trwa jednak długo, ponieważ w końcowej fazie powieści dołącza do niego irytacja związana z brakiem logiki i niewyjaśnionymi wątkami. Wciąż zastanawia mnie na przykład sprawa pojawiania się Noaha jako ducha i żałuję, że autorka nie pokusiła się o wytłumaczenie tego zjawiska, które... no, raczej NIE jest zwyczajne i wymagałoby komentarza. Tak samo chciałabym wiedzieć, co stało się z Adamem, o którym słuch zaginął oraz jak to możliwe, że kobieta w średnim wieku, która raczej nie pasjonuje się sztukami walki, potrafiła z łatwością obezwładnić, związać i zapanować nad mordercą.
Na koniec warto wspomnieć o ostatnim zdaniu w książce, które ma tak mało sensu, jest tak mocno wyrwane z kontekstu (i oczywiście niewyjaśnione), że przez jakieś pięć minut wytrzeszczałam oczy w zdziwieniu. Wygląda to co najmniej tak, jakby przez błąd w druku ktoś usunął część tekstu, albo jakby autorka chciała zakończyć książkę ogromnym elementem zaskoczenia, który jednak wyszedł dosyć słabo.
BOHATEROWIE:
Na szczęście, ogromnym plusem tej książki są bohaterowie. Maggie Stiefvater udało się stworzyć całą ekipę postaci, z których każda ma swój niepowtarzalny charakter i żadna nie pozostaje blada i niewyrazista. Spójrzmy chociażby na Blue: dziewczyna jest bardzo odważna, nie daje sobą pomiatać, a do tego wyróżnia się ekscentrycznym wyglądem - sama tworzy swoje stroje z różnistych materiałów. Albo taki Gansey: chłopak z niewyobrażalną ilością pieniędzy, dla którego bogactwo jest jednak raczej przekleństwem; stara się brać odpowiedzialność za wszystkich i jest kimś w rodzaju dobrego starszego brata. Do tego jest wręcz fanatycznie zagłębiony w poszukiwania Glendowera. Jest jak ,,stary człowiek w młodym ciele lub młodzieniec z duszą starca". Mogłabym szczegółowo opisać każdego z bohaterów, bo każdy z nich jest unikalny! To naprawdę niezwykłe i należy się za to autorce ogromny plus.
Spośród wszystkich postaci najbardziej do gustu przypadł mi Adam, który jako jedyny z chłopców nie należy do zamożnej rodziny i nie jest spadkobiercą wielkiego majątku. Jego sytuacja jest od tego wręcz przeciwna - chłopak ma problemy z apodyktycznym ojcem oraz matką, która nie ma odwagi się mu przeciwstawić. W Adamie bardzo spodobała mi się jego łagodność i taka... czysta dobroć, jaka od niego płynie, szczególnie w kierunku Blue.
PODSUMOWANIE:
Król kruków zdecydowanie nie był tym, czego się spodziewałam. Miałam nadzieję na czarującą, niezwykłą powieść z magią w tle, a otrzymałam męczącą, mdłą książkę z wieloma niedomówieniami i brakiem logiki. Jednym z niewielu, ale zarazem ogromnym plusem tej powieści są postacie stworzone przez Maggie Stiefvater, które były bardzo realne i oryginalne. Gdyby sama fabuła była tak dobra jak bohaterowie, mogłaby to być naprawdę wspaniała powieść. Słowem podsumowującym, które przychodzi mi na myśl, jest niewykorzystany potencjał. Jest to dobrze wymyślona historia, której wykonanie pozostawia wiele do życzenia.
____________________________
Zapraszam także na:
Zapraszam także na:
FACEBOOK: Books of Souls
INSTAGRAM: books.of.souls