MECHANICZNY, CZYLI NIEWOLNICY WŁASNYCH UMYSŁÓW - RECENZJA #52



Tytuł oryginalny:
The Mechanical. The Alchemy Wars: Book One
Autor: Ian Tregillis
Data premiery: 20 lipca 2016
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron:
455

PIERWSZE ZDANIE:



OPIS:
Jax jest klakierem - mechanicznym człowiekiem zasilanym mocą alchemii. Jak twierdzi Gildia, nie posiada własnej woli, uczuć i emocji. Istnieje po to, aby służyć swoim panom. Jest niezwykle silną i wytrzymałą maszyną stworzoną do celów wojennych. Jakakolwiek próba nieposłuszeństwa skutkuje niewyobrażalnym bólem, dlatego klakierzy poddają się woli swoich panów.

Ludzie, przyzwyczajeni do obecności klakierów, traktują ich jak niewolników. Uważają ich za puste mechaniczne szkielety obdarzone zdolnością ruchu i mowy, przeznaczone tylko i wyłącznie do spełniania ich najróżniejszych zachcianek. Legendy o zbuntowanych mechanicznych wzbudzają w nich jednak ogromny lęk. Być może wkrótce jeden nieposłuszny klakier, walcząc o swoją wolność, będzie w stanie zmienić losy świata.



OPINIA:
Na pierwszy rzut oka Mechaniczny wydał mi się niezwykle intrygującą książką fantasy, która przywodziła mi na myśl jeden z moich ulubionych filmów - Ja, robot. I faktycznie, znalazłam wiele odpowiadających sobie elementów, jednak podczas gdy ekranizacja z Willem Smithem ma miejsce w niedalekiej przyszłości, czas akcji powieści Iana Tregillisa przypada na XX wiek. Umiejscowienie akcji utworu było właśnie jedną z rzeczy, które najbardziej podobały mi się w tej książce. Kilkukrotnie przenosimy się do Francji, Holandii oraz Nowego Amsterdamu, a autor zgrabnie opisuje otaczający świat. Nietrudno jest wyobrazić sobie rzeczywistość z mechanicznymi służącymi. Kto wie, czy za kilka(dziesiąt) lat nie będziemy otoczeni robotami?

Ian Tregillis pozwala nam poznać nieco dworskie zwyczaje Nowej Francji, ale także przedstawia najzamożniejsze rody w ciemnych barwach. Korupcja jest zjawiskiem bardzo częstym, a każdy zdaje się przybierać fałszywą maskę, która pomaga mu osiągnąć własne cele. "Po trupach do celu" idealnie obrazuje postępowanie ogromnej większości bohaterów tej książki.



Niestety, podczas gdy pomysł na fabułę powieści, jak widać, jest całkiem intrygujący, samo wykonanie pozostawiało, moim zdaniem, wiele do życzenia. Muszę się przyznać, że od dawna aż tak opornie nie czytało mi się żadnej książki. Język, jakim operuje pisarz zdecydowanie nie jest lekki i łatwy do zrozumienia. Wymaga od czytelnika nieustannego skupienia, co dla mnie stawało się po dłuższym czasie męczące. Musiałam więc wielokrotnie przerywać czytanie i zająć się czymś innym, bo zwyczajnie nie potrafiłam skoncentrować się na treści. Do tego dochodzi dosyć trudne słownictwo związane z mechaniką, które mnie, jako kompletnego amatora w tej dziedzinie, wprawiało w konsternację. Być może była to sprawa mojego braku obeznania z tematem, ale w niektórych momentach zwyczajnie nie potrafiłam zrozumieć treści.

Owszem, w Mechanicznym znajdują się także fragmenty, które są szalenie interesujące i sprawiały, że na chwilę musiałam zamknąć książkę, przetworzyć informacje w głowie, powtórzyć kilka razy "o mój Boże" i dopiero wrócić do lektury. Jednak po takich fragmentach zwykle następowały przydługie rozdziały, które prędzej mnie usypiały, niż trzymały w napięciu - a tak miało się dziać, jak obiecuje cytat z okładki. Ciągłe przyspieszanie i zwalnianie akcji książki sprawiało, że lektura nie miała płynności i nie pozwalała cieszyć się z czytania.



Tym, co zdecydowanie zasługuje na pochwałę, jest wydanie powieści. Kolejny raz wydawnictwo SQN postarało się o naprawdę estetyczną i przyjemną dla oka oprawę. Nie dość, że okładka bardzo mi się spodobała, to także we wnętrzu książki nie brakuje elementów graficznych, które pięknie się prezentują.

PODSUMOWANIE:
Mechaniczny nie okazał się tym, czego się spodziewałam.
Temat niewolnictwa mechanicznych służących i ich woli wyzwolenia się faktycznie był wyjątkowo interesujący i autor dobrze przedstawił go w fabule. Nierówna akcja i ciężki styl pisania zdusiły jednak potencjał, jaki skrywała w sobie ta historia. W efekcie, książkę czytało mi się wyjątkowo opornie, a lektura ciągnęła się bez końca. Wybór tej książki na lekturę pozostawiam Wam - nie mogę polecić jest w stu procentach, ale być może znajdziecie w niej coś, co Was zainteresuje.



______________________________

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN. :)




____________________________
Zapraszam także na:

FACEBOOK: Books of Souls
INSTAGRAM: books.of.souls


Share:

3 komentarze

  1. Dotychczas ta książka miała wysokie oceny. Ja jej nie czytałam, bo nie jest dla mnie. Nie podoba mi się fabuła, jakoś mnie nie ciągnie.
    Ale jednak jestem zaskoczona twoją recenzją.
    pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o niej wiele dobrego, ale kompletnie mnie do niej nie ciągnie. A ty mnie w końcu rozgrzeszasz xd

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie kończę tę książkę (zostało mi jakieś 70 stron) i zgadzam się, że styl jest trochę przekombinowany i męczący z powodu wspomnianego przez Ciebie braku płynności. Zauważyłam, że niektóre fragmenty są źle przetłumaczone lub zwyczajnie nielogiczne (bo może to wina autora?), a opisy się powielają, np. słońce wznosiło się nad horyzontem (tutaj krótki opis czegoś innego) i znów: słońce świeciło coraz jaśniej na niebie.

    Mimo to z pewnością ocenię tę książkę wyżej niż Ty, ponieważ fragmenty z Berenice i Visserem (druga część jego przygód), to było właśnie jedno wielkie "o mój Boże". Tak jak nie lubię filozofii, tak tutaj aż trudno nie prowadzić wewnętrznej dysputy.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń